Portal lska Cieszyskiego OX.PL
sylwester 2013
szukaj w portalu szukaj w google

Jubileusze skoczowskich szkół

Robert Orawski

Jubileusze skoczowskich szkół

 

Dwie spośród skoczowskich szkół podstawowych obchodzić będą w tym roku swoje jubileusze — Szkoła Podstawowa Nr 2 — 120 lecie i Szkoła Podstawowa Nr 1 — 90 lecie powstania.


Poprzedniczką szkoły przy ul. Bielskiej była szkoła zbudowana w 1762 r. nie opodal kościoła, po wielkim pożarze, który 7 maja 1756 r. strawił całe miasto. Budynek ten przetrwał do naszych czasów i został rozebrany w 1960 r. W tamtych czasach stanowił widomą oznakę upadku miasta. Mieściła się w nim szkoła trywialna najniższego szczebla, niczym nie różniąca się od okolicznych wiejskich szkółek. Składała się z jednej izby lekcyjnej i małego mieszkania nauczyciela, przerobionego w późniejszych latach na drugą klasę. Toaleta była na zewnątrz, a wodę uczniowie donosili ze źródła na zboczu Kaplicówki.


W Skoczowie pracowało dwóch źle opłacanych nauczycieli, którzy prowadzili zajęcia w dwóch klasach dla 156 chłopcowi 92dziewcząt. Powiększająca się z roku na rok ilość uczniów zmusiła władze kościelne i gminne do zwiększenia ilości oddziałów, najpierw do trzech, a od 1860 r. do czterech klas. W tych warunkach zajęcia z konieczności odbywały się w różnych, nie przystosowanych do tego pomieszczeniach. W 1865 r. dwie klasy uczyły się w ratuszu, a pozostałe w budynkach gminnych obok kościoła. Kierownikiem szkoły był

wówczas Jan Szonowski, który przejął tę funkcję w 1860 r. po Wacławie Horaku.


W 1869., zapanowania cesarza Franciszka Józefa I weszła w życie reforma szkolna, która do czasu I wojny światowej określiła funkcjonowanie systemu szkolnego na Śląsku Cieszyńskim. Jednak jej rozporządzenia w Skoczowie stanęły pod znakiem zapytania ze względów lokalowych. W mieście nie było szkoły z prawdziwego zdarzenia spełniającej wymagania i ambicje skoczowian. Maleńka szkółka wraz z pomieszczeniami zastępczymi z trudem mieściła wszystkie dzieci objęte obowiązkiem szkolnym. Tym bardziej, że z dniem 5 sierpnia 1870 r. organizacyjnie została podniesiona do pięciu klas. Budowa nowej szkoły stała się więc pilną koniecznością. Z inicjatywy Jana Szonowskiego i jego zastępcy przystąpiono do niej 24 sierpnia 1872 r. na parceli ofiarowanej miastu przez właściciela dóbr Komory Cieszyńskiej, arcyksięcia Albrechta. Władze Skoczowa zaciągnęły na ten cel pożyczkę w Śląskim Banku, rozłożoną na 35 lat. We wrześniu następnego roku nastąpiło uroczyste otwarcie placówki. Przemówienia wygłosili: Fritz Fulde — budowniczy, Ferdynand Szefczyk — burmistrz i Franciszek Waliczek — radny miejski. Dyrektorem szkoły mianowano Jana Szonowskiego. Nowy, piętrowy budynek, prezentował się okazale. Od ulicy oddzielały go dwa ogródki, z drugiej strony budynku rozciągało się obszerne podwórze, boisko i ogród. W gmachu mieściło się sześć sal lekcyjnych, gabinet pomocy naukowych, kancelaria oraz mieszkanie służbowe dyrektora szkoły. Stara szkoła w farskim ogrodzie przekazana została na mieszkanie dla kościelnego, zlikwidowano również lokale zastępcze.


Nowy budynek od razu w pierwszym roku działalności okazał się za mały. Na powrót urządzono w sąsiednim zamku dwie klasy, a stopień organizacyjny podniesiono jedynie do sześciu klas przy ośmioletnim obowiązku szkolnym. Mimo ciasnoty otwarto jeszcze 1 grudnia 1889 r. Rzemieślniczą Szkołę Dokształcającą.


Praca szkoły nie budziła zastrzeżeń, m. in. pochlebnie wyrażał się o niej nauczyciel, geograf i geolog, twórca muzeum regionalnego, Karol Praus. W swej „Autobiografii" pisze: „Niektórzy moi nauczyciele potrafili wyśmienicie przez planowo ukierunkowane wycieczki botaniczne rozbudować miłość i zbliżać do przyrody. Ćwiczenia

gimnastyczne, zabawy, wycieczki górskie dodawały uroku życiu szkolnemu. Płacząc pożegnałem szkołę w 1875 r."


Ponad 20 lat borykano się z trudnymi warunkami w jakich odbywała się nauka w skoczowskiej szkole ludowej, wydziałowej i rzemieślniczej. Próbowano temu zaradzić przeprowadzając w 1900 r. reorganizację miejscowego szkolnictwa. Zrezygnowano ze szkoły koedukacyjnej tworząc 6 letnią, a później 7 letnią szkołę ludową dla dziewcząt i osobną dla chłopców — obejmującą 5 klasową szkołę ludową i 3 klasową wydziałową.


Szkoła wydziałowa była w mieście potrzebna, jednakże nie było warunków na pomieszczenie dodatkowych klas w jednym małym budynku i dwóch zastępczych salach w zamku. Sytuacja z roku na rok stawała się trudniejsza.


W jednej klasie uczyło się 100, a nawet 120 dzieci. Z budową drugiej szkoły nie można już było dłużej czekać. Po wielu staraniach udało się zdobyć odpowiednie fundusze i w 1901 r. przystąpiono do budowy monumentalnego gmachu szkolnego przy ul. Kolejowej (obecnie: A. Mickiewicza). Uroczyste otwarcie szkoły nastąpiło 23 września 1903 r. W nowym budynku zbudowanym przez Juliusza Stritzkiego ze Skoczowa i J. Dostała z Cieszyna według planów dwóch wiedeńskich architektów kosztem 160 tysięcy koron znalazły swe pomieszczenie szkoła ludowa dla chłopców, szkoła wydziałowa i dokształcająca szkoła rzemieślnicza. Na parterze, oprócz mieszkań dyrektora i woźnego, znajdowała się stołówka oraz klasa szkoły rzemieślniczej. Na pierwszym

piętrze były 4 klasy szkoły ludowej, kancelaria, gabinet i pokój nauczycielski. Na drugim piętrze 1 klasa szkoły ludowej, 3 klasy szkoły wydziałowej oraz sala rysunkowa. Z salą gimnastyczną szkoła połączona była krytym korytarzem.


W pierwszym roku szkolnym 1903/4 uczyło się tam 313 dzieci. Dyrektorem mianowany został Karol Kreisel, a nauczycielami byli: Jan Bóhm, Jan Cieślar, Karol Pawłowski, Jerzy Wojnar, Otto Wohlmann, Wiktor Zachl, Ryszard Zi-pser i Elżbieta Kreisel.


Program nauczania w szkole ludowej obejmował naukę religii, czytania, pisania, mówienia, rachunków z geometrią, historii naturalnej z przyrodą, geografii z historią, rysunków, śpiewu, gimnastyki i języka polskiego.


W szkole wydziałowej treści nauczania były bogatsze i na wyższym poziomie. Nowymi przedmiotami były: początki księgowości, geometria z geometrią wykreślną, kaligrafia i stenografia. Językiem wykładowym był jęz. niemiecki i tylko w tym języku nauczyciele porozumiewali się z uczniami, choć i tu zdarzały się wyjątki.


Pisano na łupkowych tabliczkach formatu A4, rysikiem z tego samego surowca, posługując się liternictwem gotyckim, a potem łacińskim. Dzieci wychowywano w duchu austrac-kiego patriotyzmu przepełnionego kultem cesarza i cesarskiej rodziny, uosabiających państwo. Uroczyście obchodzono święta państwowe, cesarskie urodziny i imieniny czy kolejne rocznice panowania. Tak ukierunkowane wychowanie na trwałe ugruntowało w świadomości wielu ludzi idealistyczny wizerunek cesarza Franciszka Józefa I.


W siedmioklasowej szkole ludowej dla dziewcząt przy ul. Bielskiej dyrektorem był Franciszek Gołyszny. W roku szkolnym 1904/1905 ucząszczało do niej 277 uczennic, które uczyły się prawie tych samych przedmiotów co ich rówieśnicy w szkole męskiej. Różnice były w wiadomościach praktycznych.


W obu szkołach rok szkolny rozpoczynał się w połowie września, a kończył w lipcu następnego roku. Podzielony był na cztery okresy. Pierwszy i ostatni dzień pracy szkoły uświetniały nabożeństwa w kościołach i synagodze, po których dzieci, rodzice, władze miejskie i zaproszeni goście brali udział w akademii. Wypełniały ją popisy śpiewacze i recytatorskie, występy teatrzyków i chórów szkolnych. Po południu zaś odbywał się festyn. Nad całością czuwał komitet rodzicielski zbierający przy tej

okazji fundusze na pomoc dla dzieci z biednych rodzin. Dzięki pomocy finansowej Dawida Spitzera, właściciela miejscowej garbarni, możliwe było bez płatne dożywianie dzieci szkolnych prowadzone w skoczowskim zamku.


W okresie I wojny światowej wielu nauczycieli zostało wcielonych do armii austriackiej. Przerwy w nauce trwały po parę miesięcy, gdyż budynki szkolne zajmowało wojsko. Dzieci angażowano do zbiórek kolorowego złomu, wełny, robienia papierosów dla wojska. Wysyłały paczki świąteczne na front. Dawały się we znaki głód i choroby. Rosła śmiertelność wśród dzieci, wiele z nich pozostało sierotami.

 

Lata międzywojenne


W Okresie konfliktu z Czechami skoczowskie szkoły były zajęte przez wojska polskie. Tok zajęć szkolnych komplikowały dodatkowo — brak opału, żywności i odzieży oraz duża absencja wśród nauczycieli. Dopiero od roku szkolnego 1919/20 powołano do życia polską, koedukacyjną 5 klasową szkołę ludową i 3 klasową szkołę wydziałową. Umieszczono je w budynku niemieckiej szkoły męskiej przy ul. Kolejowej, zaś niemiecką szkołę ludową usytuowano w gmachu przy ul. Bielskiej. Dyrektora Karola Kreisla zawieszono w czynnościach i zmuszono do opuszczenia miasta. Nowym dyrektorem szkoły mianowany został nauczyciel Jerzy Wojnar.


Miejscowa Rada Szkolna dokonała podziału grona pedagogicznego pod względem narodowym. Pracę w polskiej szkole podjęło niewielu nauczycieli, a niektórzy mieli nawet kłopoty z językiem polskim. Uczono po polsku korzystając z podręczników i pomocy naukowych z czasów austriackich.


W szkole przy ul. Kolejowej otwarto w październiku 1919 r. pierwszą klasę polskiego gimnazjum realnego. Niestety, z powodu trudności lokalowych po dwóch latach zostało ono przeniesione do Bielska.


Walka o polską szkołę i eliminowanie w mieście wpływów niemieckich i czeskich rozpoczęły się na dobre, kiedy dyrektorem szkoły ludowej i wydziałowej został znany działacz narodowy Jan Żebrok. Pod naciskiem nauczycieli i polskich stronnictw politycznych władze oświatowe w Cieszynie wydały rozporządzenie w sprawie wpisów i opisów szkolnych. W myśl nowych zasad dzieci z językiem ojczystym polskim mogły być zapisane jedynie do polskich szkół. Uczniom innych narodowości pozostawiono wolny wybór.


Zahamowało to proces germanizacji polskich dzieci i uderzyło w podstawy bytu niemieckich szkół na Śląsku Cieszyńskim. W Skoczowie aż do zaniku szkoły niemieckiej wszystkie dzieci wstępujące do pierwszej klasy były zobowiązane stawić się w towarzystwie rodzica lub opiekuna przed komisją wpisową. W zależności od języka używanego w domu zapisywano je do właściwej szkoły. Wszelkie sporne kwestie rozstrzygano w sposób jednoznaczny.


Już w czerwcu 1921 r. zakończyła edukację ostatnia niemiecka klasa wydziałowa, a jej nauczyciele wyemigrowali z miasta. Niemcom pozostała tylko stara szkoła przy ul. Bielskiej, w której z roku na rok ubywało dzieci. Wolne pomieszczenia stopniowo przejmowała polska szkoła, tak, że we wrześniu 1931 r. nastąpiła całkowita likwidacja szkoły niemieckiej w Skoczowie.


Nauczyciele skupieni w Kole Macierzy Szkolnej, założonym przez Jana Że-

broka w maju 1922 r., organizowali szereg imprez szkolnych, z których największą popularnością cieszyły się festyny szkolne i występy teatru amatorskiego. Urządzano je co roku, aż do wybuchu wojny. Szczególne powodzenie miały festyny z ćwiczeniami gimnastycznymi, pokazami paradnej musztry, tańcami, występami orkiestr i chórów, pokazami sztucznych ogni i loterią fantową. Wypracowany zysk zasilał później fundusz szkolny przeznaczony na przybory szkolne, paczki świąteczne oraz wszelką inną pomoc rzeczową i finansową dla dzieci z biednych rodzin. Podziwu godna była inwencja wychowawców w wynajdywaniu sposobów aktywizacji kulturalnej środowiska i zbieraniu pieniędzy na szkołę.


Zaangażowanie w życie szkoły i środowiska przejawiali wśród nauczycieli —Gustaw Morcinek, Jerzy Karch, Leopold Fołtyn, Karol Urbańczyk, Emanuel Kornas, Jan Cieślar, Hieronim Ewich i Janina Żmudzka. Rudolf Kukucz w styczniu 1922 r. założył w szkole przy ul. Mickiewicza (dawniej: Kolejowa) spółdzielnię uczniowską „Nasz Sklep", w kwietniu 1925 r. skonstruował pierwsze w mieście radio, z powodzeniem reżyserował sztuki teatralne w teatrze amatorskim w Skoczowie, a w czerwcu 1933 r. jako prezes „Strzelca" doprowadził do zbudowania i otwarcia stadionu sportowego za Wisłą.


Władze oświatowe i miejskie, w miarę możliwości wspierały te poczynania. We wrześniu 1929 r. w szkole przy ul. Bielskiej powstała świetnie wyposażona pracownia gospodarstwa domowego, doprowadzono do szkół prąd elektryczny, a w 1930 r. sfinansowano generalny remont starej szkoły. Być może pomoc byłaby większa, gdyby nie konflikt między dyrektorem J. Żebrokiem a burmistrzem ks. Janem E. Mocką.


11 marca 1932 r. weszła w życie dostosowana do warunków śląskich reforma szkolna Janusza Jędrzejewicza. Oświatę powszechną podzielono na trzy szczeble, którym odpowiadały trzy szczeble organizacyjne szkół. Według nowego porządku zaczęto do skoczowskiej szkoły wprowadzać program nauczania właściwy dla 7 klasowej szkoły powszechnej III stopnia rozłożony na 8 lat. W trzy lata później zlikwidowano szkołę wydziałową.


1 lutego 1933 r. skoczowską szkołę mieszczącą się w dwóch budynkach podzielono na dwie odrębne placówki. W gmachu przy ul. Bielskiej utworzono 6 klasową, a później 7 klasową koedukacyjną szkołę powszechną, której nadano imię Ignacego Paderewskiego. Kierownikiem w drodze konkursu został Rudolf Kukucz. Dotychczasową wiodącą szkołę przekształcono w 8 klasową szkołę powszechną im. Józefa Piłsudskiego, a jej dyrektorem do 1935 r. był Jan Żebrok, potem aż do wybuchu wojny Jerzy Karch.


W następstwie zmian systemowych w oświacie ukierunkowanych na unifikację szkolnictwa w Polsce, w obu szkołach obniżył się poziom nauczania. Zdolniejsi i lepiej sytuowani uczniowie po ukończeniu kl. VI wstępowali do gimnazjów, a pozostali ze względów materialnych zainteresowani byli jak najszybszym wypełnieniem obowiązku szkolnego i zdobyciem zawodu.


Z roku na rok przybywało dzieci, klasy były przepełnione i liczyły po 50 i więcej uczniów. Reorganizacja polegająca na lepszym obsadzeniu szkoły „Na Kępie" i podporządkowaniu jej administracyjnie Szkole Nr 1 we wrześniu


1938 r., na niewiele się zdała. Dlatego podjęto starania o budowę w mieście trzeciej szkoły, do czego przychyliły się władze wojewódzkie. Plany te przekreślił jednak wybuch drugiej wojny światowej.


Po zajęciu Zaolzia w październiku 1938 r., władze w Katowicach w szybkim tempie przystąpiły do organizowania na odzyskanej ziemi polskiej administracji i oświaty. Wielu nauczycieli, także ze Skoczowa, którzy wywodzili się stamtąd, zostało przeniesionych do pracy w tamtejszych szkołach. Ich miejsce zajęli młodzi wychowawcy z województw łódzkiego i poznańskiego.


W ostatnie przedwojenne wakacje ok. 50 dzieci wyjechało na dwutygodniowe kolonie do Jaworza, 10 —jak co roku — na kurację do Rabki, a niektóre z harcerzami na obóz pod Tułem.

 

Lata okupacji


W godzinach przedpołudniowych 2 września 1939 r. wkroczyły do Skoczowa wojska niemieckie serdecznie witane przez miejscowych Niemców. Zajęły miasto nie napotykając oporu. W ślad za wojskiem przybyli z Rzeszy urzędnicy, którzy przystąpili do tworzenia niemieckiej administracji. Zlikwidowano wszystkie polskie instytucje, organizacje kulturalno-oświatowe, szkoły i przedszkola.


W połowie września 1939 r. władze hitlerowskie w skierowanej do mieszkańców miasta i okolicznych wsi odezwie zobowiązały młodzież w wieku szkolnym do zgłoszenia się w 8 letniej niemieckiej szkole powszechnej. Umieszczono ją w gmachu byłej polskiej Szkoły Nr 1 . Kierowanie placówką powierzono Rudolfowi Kowalikowi z Frysztatu, znającemu problemy narodowe i wyznaniowe Śląska Cieszyńskiego.


Początkowo do szkoły uczęszczały dzieci pochodzące z rodzin niemieckich. Od końca stycznia 1940 r. obowiązkiem szkolnym objęto pozostałe dzieci. W szkole najważniejszym przedmiotem był język niemiecki. W miarę opanowania języka, program nauczania uzupełniono o następne przedmioty: wych. fizyczne, śpiew i rysunki. Duży nacisk-kładziono na rozwój praktycznych umiejętności uczniów. Chłopcy uczyli się posługiwać narzędziami i wykonywać wszelkie domowe naprawy, dziewczęta zaś poznawały metody prowadzenia gospodarstwa domowego, a wiec sporządzania posiłków, zapraw na zimę, przechowywania artykułów spożywczych i wykonywały robótki ręczne.


W marcu 1940 r. szkołę podzielono na dwie placówki. Podyktowane to było rejonizacją, ale głównie wymaganą przez władze szkolne segregacją narodowościową. W szkole nr 1, uważanej za lepszą, uczyły się dzieci z rodzin niemieckich. Szkołą „ gorszą" była szkoła nr 2, gdzie uczęszczała młodzież z rodzin z III i IV kat. Volkslisty, a nawet dzieci polskie.


W styczniu 1942 r. Rudolf Kowalik został karnie przeniesiony do szkoły w Bażanowicach. Jego obowiązki przejął tymczasowo Johann Strietzel, a od września 1943 r. Alfred Siinder, który pozostał na tym stanowisku do końca wojny.


Od września 1940 r. stan liczebny klas uległ stabilizacji. Wprowadzono podręczniki, zaspokajając potrzeby uczniów. Odtąd nie musieli już tyle notować, co dla wielu było uciążliwe, ponieważ nie znali dobrze języka. Organizowano życie szkolne. Urządza
niem Mikołajek, Andrzejek, festynów czy świąt sportu zajmowały się organizacje młodzieżowe nadzorowane przez kierowników szkół i przedstawicieli władz miejskich.


Młodzież wychowywano w duchu faszystowskim z bezkrytycznym uwielbieniem dla Hitlera. Uczono na pamięć jego życiorysu, historii NSDAP, a nawet całych fragmentów z „Mein Kampf'. Pilnie śledzono i zaznaczano na mapach zwycięstwa, a później „planowe przegrupowania" armii niemieckiej. Organizowano uroczyste obchody niemieckich świąt narodowych, które uświetniały paradne musztry w wykonaniu uczniów. W lecie dzieci pracowały w zespołach roboczych, na dyżurach w bibliotece miejskiej, przy zbiórkach złomu, szmat, makulatury i ziół. Musiały opiekować się wielodzietnymi rodzinami, których ojcowie byli na froncie.


Zajęcia szkolne trwały do Wielkanocy 1945 r.


1 maja Skoczów był wolny. Przystąpiono do organizacji administracji i szkolnictwa. Rozpoczęto żmudne usuwanie zniszczeń i odbudowę miasta.


Szkoła przy ul. Mickiewicza niewiele ucierpiała w czasie działań wojennych. Jednak wyposażenie klas nie nadawało się do użytku. Dużo gorzej wyglądała Szkoła Nr 2, w której stacjonowały jednostki Wehrmachtu, a później żołnierze sowieccy. Wszystko wewnątrz było rozbite i połamane, w oknach nie było szyb. Kierownikiem tej szkoły został mianowany Bolesław Kozieł. Wraz z innymi nauczycielami, którzy zgłaszali się do pracy, przystąpili do porządkowania budynku. Po wykonaniu niezbędnych prac ogłoszono zapisy do szkoły. Zgłosiło się 389 uczniów w wieku do 17 lat. Uczyli — Bolesław Kozieł, Ludwik Kobiela, Karol Urbańczyk, Helena Mendrek, Aurelia Zorychta, a później Jan Cieślar, Helena Heczko, Zofia Kaczorowska i Maria Stokłosa.


W dniach od 15 do 17 maja 1945 r. odbyły się zapisy uczniów do Szkoły Nr 1. Ze względu na zniszczone krzesła, ławki i inny sprzęt, dopiero 25 maja rozpoczęło w niej naukę 417 dzieci pod kierunkiem nauczycieli — Elżbiety Ko-zubkowej, Elżbiety Królowej, Pawła Starzyka, Karola Mazurka, Stanisława Kocura, Józefa Chmielą. Kierownikiem szkoły został Karol Santarius.


W obu szkołach naukę zakończono 14 lipca 1945 r. Święto polskiej szkoły uświetniły pokazy gimnastyczne, popisy recytatorskie i śpiewacze. Najmłodszych częstowano kołaczami i herbatą. Nad całością czuwały komitety rodzicielskie utworzone w szkołach jeszcze w czerwcu 1945 r. One też przygotowały obchody Święta Odrodzenia Szkoły Polskiej w dniu 20 sierpnia na wzór przedwojennych festynów.


W czasie wakacji dokończono najbardziej potrzebne prace remontowe. Wymalowano klasy i w miarę możliwości uzupełniono meble. W , jedynce" zainstalowano telefon i 4 żelazne piece. Warunki pracy w obu szkołach zdecydowanie się poprawiły, mimo iż w sali gimnastycznej szkoły przy ul. Mickiewicza jeszcze do grudnia rezydowało wojsko, zwalczające aktywne w okolicy oddziały AK i NSZ.


Rok szkolny 1945/46 rozpoczęło 3 września 517 uczniów szkoły nr 1 i 364 — szkoły nr 2. Dla dzieci opóźnionych w nauce, poza normalnymi zajęciami, utworzono specjalne komplety. Stopniowo przybywało przyborów szkolnych i podręczników. Trudności nie zrażały nauczycieli. Ofiarnością i po-

święceniem nadrabiali braki kadrowe i kwalifikacje. Znajdowali nawet czas na zajęcia pozaszkolne. Dnia 6 grudnia urządzono gwiazdkę z Mikołajem, grami i zabawami, a w przeddzień świąt wystawiono Jasełka. Odżywały piękne tradycje przedwojennej szkoły polskiej.

 

Lata powojenne


W listopadzie 1945 r. przestał obowiązywać przedwojenny system kształcenia. Powstała sieć 8 klasowych szkół zbiorczych. Zaliczono do nich obie skoczowskie placówki. Szkołę Nr 2, w której brakowało sal lekcyjnych, nadbudowano w latach 1947-48 o jedno piętro. W dalszym ciągu brakowało nauczycieli i podręczników, a wyposażenie sal lekcyjnych pozostawiało wiele do życzenia. Zajęcia w klasach prowadzono dla 50 i więcej uczniów. Było dużo dni wolnych od nauki. Wypełnały je święta lasu, morza, sportu, pieśni, dni zdrowia (walka z chorobą Heinego Medina i gruźlicą), spółdzielczości oraz świetne przedstawienia teatrzyku szkolnego prowadzonego przez Adolfa Oczadłego.


W tych trudnych warunkach tylko nieznacznie zmieniono program nauczania. W dalszym ciągu uczono religii, dzieci bez przeszkód brały udział w nabożeństwach szkolnych. Rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego tradycyjnie miało charakter religijny.


Sytuacja ta radykalnie zmieniła się w czasie „ofensywy ideologicznej" prowadzonej w oświacie z iniq'atywy KC PPR po 1947 r. W jej następstwie, wbrew opinii publicznej i bez przygotowania, w marcu 1948 r. powołano do życia na wzór radziecki 11-letnią szkołę ogólnokształcącą, składającą się z 7-kla-sowej szkoły podstawowej i 4 -klasowego liceum. Skorygowano programy nauczania, a ich treści dostosowano do wymogów idologicznych, mimo, że dopiero od roku szkolnego 1950/51 pojawiły się w szkołach nowe podręczniki. Usunięto religię ze szkół, a zeświecczenie oświaty w 1949 r. powierzono Tow. Przyjaciół Dzieci.


W Skoczowie z różnych powodów nie utworzono 11-latek. Kandydaci do kl. VIII lub I licealnej gremialnie wstępowali do cieszyńskich szkół średnich, jak i okolicznych szkół zawodowych. Miejscowe kwalifikacyjne komisje społecz-no-pedagogiczne były bezużyteczne.


W dwa lata po wprowadzeniu do szkół nowego systemu kształcenia okazało się, że uczniowie szkół podstawowych mają poważne braki w wiadomościach. Próbowano temu zaradzić przez wprowadzenie w 1952 r. egzaminów ukończenia szkoły, a w rok później egzaminów promocyjnych do kl. V i VII. I choć w następnych latach zwiększano ilość przedmiotów do zdawania, rezultaty tych zabiegów nie były imponujące. Nie pomagało również zachęcanie młodzieży do współzawodnictwa w nauce i tworzenie kółek samokształceniowych. Przyczyny niepowodzeń szkolnych tkwiły w przeładowanych programach nauczania i nadmiernym obciążeniu uczniów nauką.


Nie znaczy to jednak, że w skoczowskich szkołach był niski poziom nauczania. Dobrze przygotowywały młodzież do dalszej nauki. Ta pozorna sprzeczność wynikała ze zbyt wygórowanych wymagań władz oświatowych.


Wiosną 1950 r. w Szkole Nr 1 przeprowadzono remont klas i sali gimnastycznej, zainstalowano radiowęzeł, otwarto nową szatnię i bibliotekę, liczącą wtedy 2 300 tomów, a także świetlicę, przy której prowadzono dożywianie
uczniów. Wygospodarowano pomieszczenia na działalność kółek zainteresowań, jak np. kółko muzyczne powstałe w listopadzie 1951 r.


Wzorem lat poprzednich organizowano konkursy czytelnicze, recytatorskie, choinki noworoczne i rozgrywki szachowe. Ogromnym powodzeniem nadal cieszyły się doskonale przygotowane festyny szkolne, urządzane w parku nad Wisłą. Wypełniały je popisy gimnastyczne, zawody sportowe na stadionie „Beskidu", występy chórów szkolnych, zespołów tanecznych i różnego rodzaju gry czy konkursy. W dalszym ciągu znakomite przedstawienia dawały teatrzyki szkolne. W Szkole Nr 2 wystawiano wówczas „Niebieskie migdały" (1957), „Trzewiczki szczęścia", „Słowiczka" czy „Serce matki".


Po Bolesławie Koźle Szkołą Nr 2 kierowali kolejno Wilhelm Szuścik i Karol Urbańczyk (od 1958 r.). W tym roku w szkole pracowało 12 nauczycieli, którzy mimo trudnej sytuacji lokalowej czynili wszystko, by stworzyć dzieciom jak najlepsze warunki do nauki. Nie było sali gimnastycznej, a centralne ogrzewanie zainstalowano dopiero latem 1959 r.


W Szkole Nr 1 pracowało w tym okresie 15 nauczycieli i 2 świetliczanki. Klasy także były przepełnione i nie pomogło nawet oddanie do użytku we wrześniu 1960 r. trzeciej szkoły podstawowej. Dzieci ciągle uczyły się na dwie zmiany, a w 1964 r. nawet na trzy.


W atmosferze popaździernikowej demokratyzacji życia i dążeń do odnowy, poddano krytyce dotychczasowy system kształcenia i wychowania młodzieży. W tym czasie unormowano sprawy szkolnictwa zawodowego i wydano dekret o powszechnym obowiązku ukończenia szkoły podstawowej. W styczniu 1961 r. weszła w życie reforma szkolna wprowadzająca 8 klasową szkołę podstawową. Zweryfikowano programy nauczania zmniejszając ilość godzin lekcyjnych i przekazywanych treści zmyślą

o zbliżeniu szkoły do życia.


W 1966 r., staraniem rodziców i zakładu opiekuńczego — skoczowskiej Garbarni, oddano do użytku zmodernizowane boisko przy Szkole Nr 2. Przy Szkole Nr 1 utworzono etat higienistki szkolnej, której powierzono wykonywanie drobnych zabiegów, szczepień ochronnych, badań okresowych i przeglądów higienicznych dzieci. W związku z obchodami 700-lecia Skoczowa wiele lekcji poświęcono historii miasta i regionu. Młodzież przygotowała program artystyczny, który z czasem uległ przeobrażeniu i przeszedł do tradycji „Dni Skoczowa" jako „Dzień Młodości". Rywalizacja sportowa szkół przyniosła

i nadal przynosi pożytek skoczowskiemu sportowi. Wychowankowie SKS-ów zasilają do dziś drużyny klubowe. Wielu z nich to znani sportowcy. W latach 70. lekkoatleci i piłkarze z obu szkół prowadzeni przez Alojzego Fołtyna i Leopolda Bulandrę, odnosili sukcesy na szczeblu powiatu i województwa.


W miesiącach wakacyjnych 1971 r., za dyrekq'i Tadeusza Czakona, w Szkole Podstawowej Nr 2 większość sal zaadaptowano na klaso-pracownie. Poprawiły się warunki pracy, co miało wpływ na poziom dydaktyczny zajęć lekcyjnych. Do szkoły, w której zaniedbania inwestycyjne sięgały kilkunastu lat, a pieniędzy wystarczało najwyżej na bieżące potrzeby, było to duże osiągnięcie.


Władze oświatowe wychodząc na przeciw potrzebom społecznym zdecydowały się na objęcie powszechnym wychowaniem przedszkolnym wszystkich sześciolatków, na tworzenie Ośrodków Kształcenia Zawodowego i zakładanie dodatkowych klas specjalnych.


W Skoczowie z organizacją nowych placówek były ogromne problemy. Brakowało pomieszczeń i fachowej kadry, a do szkół, teraz już zbiorczych, nadal przychodziły dzieci z wyżu demograficznego. Na dodatek od 1973 r. zaczęto się przygotowywać do wprowadzenia w Polsce 10 letniej średniej szkoły ogólnokształcącej. W tutejszych szkołach do jej wprowadzenia zaczęto się przymierzać w roku szkolnym 1977/78. W ,jedynce" uczyło się wtedy 764 dzieci w 25 oddziałach pod kierunkiem 28 nauczycieli. W następnym roku szkolnym dzieci z klas pierwszych zaczęły realizować nowy program nauczania, który w późniejszych latach z różnych powodów wycofano.


We wrześniu 1982 r. oddano do użytku filię Szkoły Podstawowej Nr 1 przy ul. Mickiewicza 10, do której przeniesiono wszystkie klasy młodsze. W październiku tego roku ruszyła Szkoła Podstawowa Nr 8.1 chociaż wiele problemów jest nadal aktualnych, podstawowe bolączki skoczowskiego szkolnictwa zostały zażegnane.


Tutejsze szkoły od lat legitymują się wysokim poziomem nauczania. Młodzież odnosi sukcesy na olimpiadach przedmiotowych, a absolwenci bez trudności zdają do szkół średnich w Skoczowie i sąsiednich miastach. Działają zespoły samokształceniowe i kółka zainteresowań, organizaq'e młodzieżowe — głównie harcerstwo, ukazują się gazetki szkolne. Sukcesy odnoszą zespoły taneczne i sportowcy szkolni.


Przedstawione tu dzieje dwóch skoczowskich szkół podstawowych zapewne nie zadowolą w pełni miłośników historii regionu i miasta. Informacje dotyczące najważniejszych problemów

tutejszej oświaty w ciągu ostatnich 120 lat zostały ograniczone do najważniejszych. Szczegółowymi opracowaniami dysponuje miejscowe muzeum.

Janina Antosiewicz
Skoczów

Wprawdzie historia nas ominęła, na historycznych kartach nas brak, chociaż patyną wieki okryły nie jedno miejsce, także nie dwa. Nikt nam nie mówi — bohater miasto! lub jeden z cudów, jakie zna świat, lecz nam wystarczy, że go lubimy, dla nas najmilsze ze wszystkich miast:
Skoczów i siedem wieków, to i tradycja, i czasu szmat. Skoczów, maleńki Skoczów, jakby nie było, także coś wart! Nie zamieniłby dziś skoczowianin miasteczka swego na inne z miast, bo gdzieś tu między kamieniczkami ukrył wspomnienia z najmłodszych lat!
Na mapie świata nie ma go wcale, na mapie Polski maleńki znak. Przechodził burze tak, jak Ojczyzna, usuwał gruzy przez wiele lat... Pożółkłe karty miejskiej historii zanotowały skargi i łzy, lecz dzisiaj Skoczów w naszej ojczyźnie radością wionie, jak wiosną bzy!
Skoczów i siedem wieków...

 

Kalendarium pochodzi z „Kalendarza Skoczowskiego” 1993, udostępnionego dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.