Portal Śląska Cieszyńskiego OX.PL
reklama
szukaj w portalu szukaj w google

Trzy dekady skoczowskiego rękodzieła

Witold Kożdoń

 

Trzy dekady skoczowskiego rękodzieła

 

 

W latach 80. XX wieku w restauracjach, zajazdach turystycznych, domach wczasowych i świetlicach, we wszystkichzakątkach kraju królowały meble ludowe typu „Brenna”. Z kolei w sklepach Cepelii dostępne były pamiątki z naszego regionu; zabawki, haftowane chusty, serwetki i maty. Produkowała je skoczowska Spółdzielnia Pracy Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „Czantoria”. Dziś w mieście nie ma po niej śladu. Spółdzielnia Pracy „Czantoria” powstała w Skoczowie w 1959 r. Początkowo znalazła siedzibę przy ul. Podkępie 3. Przed II wojną światową budynek należał braci Engelberta i Jarosława Kwasów, którzy od 1915 r. prowadzili w nim fabrykę lasek i parasoli „Pallas”.

 

W 1945 r. budynek został uszkodzony. Po przeprowadzeniu remontu bracia Kwasowie nadal produkowali laski. W 1952 r. zakład przejęła Spółdzielnia Zabawkarska z Częstochowy, a po niej Spółdzielnia Pracy „Czantoria”. W pierwszych latach istnienia „Czantoria” była niewielką jednostką się produkcją włókienniczą oraz skupem wyrobów wytwarzanych przez chałupników. Jej załoga była nieliczna, składała się z kilku pracowników wykonujących dywany i chodniki oraz małej grupy hafciarek. Punkty produkcyjne znajdowały się w kilku miejscowościach powiatu cieszyńskiego. „Czantoria” wytwarzała nakładczo hafty i serwetki z koronką. Z tego powodu utrzymywała w Jaworzynce punkt chałupniczy. Dowoziła tam pokrojone płótno, a odbierała gotowe wyroby (obrusy haftowano haftem krzyżykowym beskidzkim o motywach geometrycznych wykonanych na białym lnie nićmi czerwonymi, czarnymi i brązowymi).

 

Chałupniczki z Jaworzynki przez lata były związane ze skoczowską spółdzielnią, a piękne hafty regionalne znano w całym kraju i poza jego granicami. Zdobiły m.in. cieszyńskie stroje regionalne, w których występował Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”. „Wśród hafciarek jest ponad 40 twórczyń ludowych. Otrzymują one ze spółdzielni stypendia na kształcenie swych następczyń, korzystają także ze specjalnych przywilejów i ulg podatkowych, jak również pomocy finansowej. Posiadają w Jaworzynce własną świetlicę, w której spotykają się, aby pogwarzyć, zabawić się i potańczyć” – pisał w 1972 r. na łamach „Głosu Ziemi Cieszyńskiej” Paweł Czupryna. W 1962 „Czantoria” wprowadziła się do pomieszczeń produkcyjnych i biurowych przy ul. Mickiewicza, wykupionych od skoczowskiej Spółdzielni Stolarskiej Fameb. Dzięki temu mogła zmienić profil produkcji. Rozpoczęto wytwarzanie mebli. W 1972 r. w „Czantoria” zatrudniała ponad 100 osób (z czego 60 proc. stanowiły kobiety) i wysyłała na rynek wyroby wartości 7.400 tys. zł. Najbardziej dochodowym był dział mebli regionalnych. Dużym powodzeniem cieszyły się komody, stoły, krzesła, ławki, kasetki, półki, malowane ręcznie motywami ludowymi zaczerpniętymi z cieszyńskich „olmajryji” i sprzętów znajdujących się w zbiorach muzeów Cieszyna i Wisły. W latach 70. „Czantoria” wprowadzała na rynek kolejne udane wzory mebli biurowych i ludowych opartych na tradycyjnych wzorach, natomiast w latach 80., po sukcesie modelu „Brenna”, rozpoczęła produkcję kuchni typu segmentowego, a galanterię drewnianą (półki, zydle, ławki) zaczęła eksportować do Belgii, Holandii i Luksemburga. Innym ważnym działem produkcyjnym „Czantorii” była galanteria drewniana. Spółdzielnia produkowała laski spacerowe i inwalidzkie oraz laski do parasoli. Odbiorcą tych drugich były zakłady w Łodzi i Słupsku.

 

Do szczególnie poszukiwanych na rynkach zagranicznych należały laski spacerowe i inwalidzkie, które wędrowały m.in. do Anglii i Republiki Federalnej Niemiec. Dużym powodzeniem cieszyły się również pamiątki regionalne z „Czantorii”. W latach 60. na rynku poszukiwane były skoczowskie świątki, laleczki, kieliszki, talerze, maski. Były to pamiątki z drewna, tłoczone i rzeźbione, a wśród ich wykonawców znajdowali się twórcy ludowi. Niestety piętą achillesową „Czantorii” był stary budynek produkcyjny przy ul. Mickiewicza. Został on wybudowany pod koniec XIX wieku. Do I wojny światowej funkcjonowała w nim filia Fabryki Mebli Giętych Mundus w Jasienicy. Po zakończeniu wojny gmach dzierżawił stolarz Ludwik Jaworski. W 1938 r. obiekt odkupił od firmy Mundus Alojzy Niedźwiedź. Planował uruchomienie zakładu produkcyjnego, ale z powodu niestabilnej sytuacji politycznej odstąpił od tego zamiaru. W październiku 1948 r. w budynku byłego Mundusu została założona Stolarska Spółdzielnia Pracy, która w latach 60. przeniosła się do nowego zakładu meblarskiego przy ul. Krzywej. Po Spółdzielni Stolarskiej Fameb gospodarzem budynku przy ul. Mickiewicza stała się spółdzielnia „Czantoria”. Niestety przedwojenny gmach, usytuowany niemal w samym centrum miasta, nie spełniał wymogów przeciwpożarowych. M.in. z tego powodu w 1986 r. na Górnym Borze, za obwodnicą miasta, spółdzielnia rozpoczęła budowę nowego zakładu. Obiekt miał być oddany do użytku w 1990 r., nigdy jednak do tego nie doszło. Z warszawskiej centrali „Czantoria” dostała na tę inwestycję pieniądze, musiała jednak zaciągnąć kredyt i to ją pogrążyło. Pod koniec lat 80. Szalała inflacja. W kraju następowały zmiany gospodarcze.

 

Chałupnicy usamodzielnili się i sami zaczęli eksportować na Zachód. Coraz więcej zastrzeżeń miała też straż pożarna. W rezultacie, na początku lat 90. „Czantoria” została zmuszona do zaprzestania produkcji. Sprzedała niedokończone obiekty na Górnym Borze i rozpoczęła działalność handlową we własnych obiektach. W końcowym okresie zatrudniała zaledwie kilkunastu pracowników.

 

„Czantoria” chyliła się już wtedy ku upadkowi, dlatego myśleli o jakiejś zmianie. W końcu, w 1993 r. spółdzielnia wpadła na pomysł, żeby się z nami połączyć. Zgodziliśmy się na to i tym sposobem staliśmy się właścicielami zarówno obiektu, jak i gruntu przy ul. Mickiewicza – informował w 2006 r. na łamach „Głosu Ziemi Cieszyńskiej” Jan Ferdyn, ówczesny prezes Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Hermes” w Skoczowie. „Hermes” przejął majątek i kilkunastu pracowników „Czantorii”, spłacił również jej zobowiązania. Okazało się bowiem, że pożyczka, jaką dostała spółdzielnia, będzie bezzwrotną pod warunkiem, iż w obiektach na Górnym Borze uruchomiona zostanie produkcja.

 

Tymczasem „Czantoria” nie dotrzymała umowy, bo sprzedała obiekt wcześniej. Kiedy więc przejęliśmy jej majątek, Warszawa zażądała od nas zwrotu pieniędzy i chcąc nie chcąc, musieliśmy spłacić za nich ten kredyt – wspominał J. Fredyn. Po przejęciu „Czantorii” przez

 

„Hermes” w dawnym budynku produkcyjnym przy ul. Mickiewicza funkcjonował sklep meblowy. Ze względów przeciw pożarowych i tej działalności trzeba było jednak zaprzestać. Dzisiaj na fundamentach gmachu funkcjonuje pawilon handlowy. Miejsce dawnej fabryki zajęły usługi. W grudniu 2011 r. Muzeum im. Gustawa Morcinka w Skoczowie świętowało jubileusz 25-lecia. Muzealne tradycje w miasteczku nad Wisłą są jednak dużo starsze. O ich początkach pisał m.in. Ludwik Brożek. Jego artykuł „Zbiory Karola Prausa” ukazał się w 1932 r., w „Zaraniu Śląskim”. Ze względu na tematykę, jaką porusza ten tekst, prezentujemy go w całości.

 

 

Artykuł pochodzi z „Kroniki Skoczowa” 2013, nr 25 udostępnionej dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.