Portal lska Cieszyskiego OX.PL
sylwester 2013
szukaj w portalu szukaj w google

Skoczowskie pergaminy odnowione

Dorota Krehut-Raszyk

 

Skoczowskie pergaminy odnowione

 

 

Do czego służą narzędzia dentystyczne, oprócz tego, że są niezbędne w gabinecie stomatologa? Okazuje się, że przydają się również w... konserwacji średniowiecznych dokumentów. Przekonaliśmy się o tym, podglądając pracę Anny Fedrizzi-Szostok, która przez 9 miesięcy zajmowała się odrestaurowywaniem najważniejszych dla Skoczowa dokumentów. W 2012 r. konserwacji doczekały się 22 unikatowe pergaminowe rękopisy. Najważniejszy i najstarszy z nich to pochodzący z 1470 roku dyplom wydany przez księcia cieszyńskiego Przemysława II, potwierdzający dawne prawa i przywileje, nadane Skoczowowi jeszcze w XIV wieku, zapisane w dokumentach, które spłonęły u schyłku 1469 roku w wielkim pożarze miasta. To w nim są zawarte m.in. uprawnienia mieszkańców Skoczowa do poboru cła i myta przy rogatkach miejskich.

 

– Pozostałe pergaminy to pisma związane z szeregiem umów i nadań zawieranych w obliczu książąt cieszyńskich na zamku w Cieszynie przez rycerstwo księstwa. Są one obrazem stosunków panujących w średniowieczu w mieście i jego okolicy. Ilustrują również życie mieszkańców Skoczowa, ich sukcesy i kłopoty, radości i troski – mówi Wiesław Kuś, kierownik Muzeum im. Gustawa Morcinka w Skoczowie, gdzie w depozycie były przechowywane będące własnością miasta dokumenty. Skoczowskie archiwalia nigdy wcześniej nie były poddawane zabiegom konserwatorskim, dlatego ich przeprowadzenie stało się niezbędne. Miasto od kilku lat starało się zdobyć pieniądze na ten cel.

 

– Większość dokumentów wymagała natychmiastowych interwencji konserwatorskich chociaż drewniana skrzynia, w której były przechowywane, ograniczała oddziaływanie szkodliwych warunków. Pergaminy nie były też eksponowane w gablotach, co znacznie pogorszyłoby ich stan. Trzeba było poświęcić mnóstwo pracy, by dokumenty gruntownie odrestaurować – mówi Anna Fedrizzi-Szostok, konserwator z Cieszyna. Przewiezione do pracowni rękopisy były sztywne i kruche, szczególnie w miejscach wieloletnich zgięć. Pergamin pękał, a litery osypywały. Dokumentów nie oszczędziły także drobnoustroje.

 

W niektórych fragmentach ciężko było odczytać tekst. Przed zabiegami konserwatorskimi został on więc zabezpieczony specjalną substancją. Anna Fedrizzi-Szostok rozpoczęła swoją pracę od sfotografowania wszystkich pergaminów i opisania ich stanu. Uważnie przyglądała się każdej plamce, zagnieceniu, wytarciu. Potem każdy z dokumentów został poddany kilkudniowej dezynfekcji. Następnie zaczęło się żmudne czyszczenie, czyli kilkadziesiąt godzin pracy z lupą i m.in. narzędziami dentystycznymi w ręku.

 

 

– Używałam różnego rodzaju gumek kauczukowych, pędzelków, igieł, szpatułek, patyczków, sztyftów i skalpelów. Wszystkiego, co pozwala na delikatne i precyzyjne działanie. Narzędzia dentystyczne są do tego idealne. Starałam się jednak wszystkiego nie doczyszczać, ponieważ jestem zwolenniczką konserwacji zachowawczej. Średniowieczne dokumenty nie muszą wyglądać jak nowe. Ten ząb czasu powinien być widoczny. Kiedyś bieliło się chemicznie pergaminy. Teraz się od tego odchodzi – mówi Anna Fedrizzi-Szostok. Popularny w średniowieczu pergamin, będący specjalnie wyprawioną, wysuszoną i wapnowaną skórą baranią, kozłową lub cielęcą, jest materiałem bardzo wrażliwym. Pod wpływem wahań temperatury i wilgotności zaczyna się deformować. Konserwując go, trzeba postępować niezwykle delikatnie. Po czyszczeniu przychodzi czas na prostowanie ewentualnych zniekształceń, powstałych na przykład poprzez zalanie dokumentu, jak było w przypadku jednego ze skoczowskich rękopisów. Swobodnie wysychając, pergamin skurczył się i wykrzywił.

 

– Trzeba taki dokument nawilżyć w komorze klimatycznej tak, aby nabrał miękkości i stał się elastyczny. Potem trzeba naprężyć na desce za pomocą specjalnych uchwytów. Prostowanie trwa czasami kilka tygodni. Pośpiech może tylko zaszkodzić. Nie można w parę dni odwrócić kilkusetletniego działania czasu i drobnoustrojów. To mozolna praca – dodaje konserwator. Jednym z ostatnich elementów jej pracy było wklejanie cieniutkich pergaminowych łat w miejscach ubytków. Osobnego traktowania wymagały pieczęcie woskowe i misy pieczętne, które posiadały niemal wszystkie średniowieczne dokumenty ze Skoczowa. Pod wpływem wody i mydełka konserwatorskiego lubiący chwytać kurz wosk szybko nabrał koloru i blasku. Potem trzeba było pieczęcie wzmocnić i ustabilizować. – Gdy misa chroniąca pieczęć była częściowo odłamana, starałam się ją zrekonstruować, lecz w przypadkach, gdy nie wiedziałam, jak wyglądała, ograniczałam się jedynie do zabezpieczenia pieczęci, by nie ingerować w autentyczność zabytku – wyjaśnia Anna Fedrizzi-Szostok. W dokumentacji pokonserwatorskiej szczegółowo opisała zakres przeprowadzonych prac i materiały, które użyła. Wykonała również zdjęcia odnowionych dokumentów.

 

- To ważne dla przyszłych pokoleń i dla osób, które za kilkaset lat podejmą się kolejnej konserwacji – dodaje. Bezcenne dokumenty wróciły do skoczowskiego muzeum. W specjalnie wykonanych pudełkach konserwatorskich, w odpowiedniej temperaturze i wilgotności, mają szanse przetrwać kolejnych pięćset lat.

 

– Te archiwalia to najważniejsze dziedzictwo Skoczowa. Stanowią istotę informacji o naszym mieście w średniowieczu. Innych dokumentów z tego okresu nie posiadamy, dlatego ich konserwacja była niezmiernie ważna zarówno dla nas, jak i dla naszego potomstwa. Teraz możemy się tymi dokumentami szczycić – mówi burmistrz Janina Żagan. Dzięki digitalizacji, czyli skopiowaniu dokumentów przy pomocy specjalistycznego skanera, pergaminowe rękopisy będą prezentowane w Internecie. To jednak nie wszystko.

 

– Pochwalimy się nimi również w specjalnej publikacji i przygotujemy płyty CD z wersją elektroniczną tych dokumentów. Komplet materiałów na ten temat otrzymają wszystkie skoczowskie szkoły i biblioteki. Na konferencji podsumowującej zaprezentujemy natomiast odrestaurowane dokumenty. Ich oprawione kopie będą natomiast w skoczowskim ratuszu i Miejskim Centrum Kultury – dodaje Iwona Marczyk-Klepczyńska z Wydziału Funduszy Europejskich, Promocji i Informacji Urzędu Miejskiego w Skoczowie, który zdobył 25 tys. zł unijnego dofinansowania na konserwację cennych średniowiecznych dokumentów.

 

 

Artykuł pochodzi z „Kroniki Skoczowa” 2013, nr 25 udostępnionej dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.