Portal lska Cieszyskiego OX.PL
sylwester 2013
szukaj w portalu szukaj w google

POEZJA Beata Kalińska

Beata Kalińska

Urodziła się i mieszka w Cieszynie. Ukończyła biologię na UJ w Krakowie. Pracuje w szkolnictwie. Pierwszy arkusz „Chwilwobranie" wydała w 1985 r. Jej ścieżka poetycka ma początek w Klubie Młodych „Exo­dus" w Chybiu. W 1988 r. wstąpiła do Sekcji Nauczycieli — Literatów w Cieszynie. Publikowała m.in. w „Okoli­cach", „Walce Młodych", „Dzienniku Zachodnim", „Głosie Ziemi Cieszyńskiej". Wydała tomik „Sennik kobiecy"(1990) i arkusz poetycki „Znajdziesz mnie w wierszu" (1992). Jej utwory znaleźć można w almana­chu „Spod Piastowskiej Wieży" (1989), folderach „Wiersze"( 1993), „Plon" (1995) oraz Katalogu Sekcji Literackiej ZNP w Cieszynie „Spod tablicy" (1997). Autorka uprawia także prozę poetycką. Jest laureatką wielu konkursów poetyckich.

 

***

Październik nadaje się do wiersza

jak skrzypiący kufer

albo drewno i tylko

w łodydze turzycy

bo luty już bardziej

lśni księżycem

i mysią gębą

a żółty kolor

do oddawania moczu

fiolet do głaskania

maluśkim grzebykiem?

agaty do czyszczenia chaty

dawidy do miłego zobaczenia

danielki do podnoszenia

oczek w pończosze dnia

a ja nie pasuję

do żadnego zakończenia

więc skoczę za róg

po gazetę

 

***

 

My Poeci

My poeci

kuglarze słowa

zaklinacze świata

oddychamy ziemią i snem

oraz dzieciństwem

które w nas turkocze

jak powietrze w rękawach

doświadczamy podróży

u kresu której stoi matka

młoda i cierpliwa

tłumaczy świat jak jabłko

robak ma na imię Kazik

pali haszysz i czasem

nosi spluwę

z pestki wyrośnie człowiek

drzewo albo smutek

My poeci

ulubieńcy hippiesowskiego -Boga

dostajemy zielonego szału

kiedy nas pytają

po co nam Poezja

idziemy boso w deszcz

dym, światło, wąskie ulice

r o zgarniamy na b o ki

kulawe kamienice

dmuchamy w siwy

policzek mniszka

i tak długo trzęsiemy

łodygą życia

aż spadnie wiersz

ciepły i pachnący

jak niedzielne ciasto

 
***

 Z dna siebie piszę

i o sobie piszę

choć niekoniecznie o sobie

bo czy bym pisała

o psie drzewie albo

jeździe tramwajem

o sobie piszę

i gdy się smucę

sobą się smucę

w głębi wiersza

a gdy wstrząsa mną śmiech

to wyszczerzone wersy

pękają od słowa do słowa

i nie pomaga partyzantka

że się gdzieś chowam

w metaforze

albo strzelę znienacka

epitetem

nie !

chcąc nie chcąc

siedzę w wierszu blada

zielona

szczęśliwa

nieszczęśliwa

w starych dżinsach

w starym swetrze

maluję usta

wzdycham

czasem wyskoczę

na chwilę

żeby sprawdzić

co tam słychać w świecie

ale i tak zaraz wracam

i kamień w plecak temu

komu z poezją nie po drodze