Portal lska Cieszyskiego OX.PL
sylwester 2013
szukaj w portalu szukaj w google

Pasja Leona Pary

Czesława Para

                                 Pasja Leona Pary

Leon Para urodził się 28 czerwca 1913 r. w Ślemieniu koło Żywca,
w rodzinie górnika. Jego ojciec Andrzej pracował w czechowickiej kopalni, a matka była gospodynią domową. Leon miał dwóch starszych braci Leopolda i Jana. Kiedy ojciec został zwolniony za „nielegalne" zawiązywanie związków pracowniczych, cała rodzina przeniosła się w 1932 r. do Dębowca. W tamtejszym gospodarstwie rolnym ojciec Leona pracował jako koniuszy, stangret, a on sam jako goniec biurowy. Niedługo tam popracowali, gdyż ojciec znowu został wyrzucony stamtąd za walkę o prawa pracownicze. Wtedy przeprowadzili się do Skoczowa, gdzie znaleźli zatrudnienie przy regulacji Wisły. Tam Leon wziął udział w strajkach robotników sezonowych. Zaangażował się w nie na tyle, że w 1937 lub 1938 r. został aresztowany za kolportaż gazetki organizacji młodzieżowej „Siła". 
Z więzienia wyszedł dopiero kilka miesięcy przed wybuchem wojny, która rozpoczęła się dla niego rozłąką z rodziną i dramatyczną tułaczką na wschód. 11 września dotarł do niewielkiego miasteczka na Wołyniu, gdzie został przyjęty do pracy w dużym majątku rolnym.

 




30 czerwca następnego roku zainteresowało się nim NKWD. Pod konwojem, po wielotygodniowej podróży w bydlęcym wagonie , dotarł do obszaru karnego na dalekiej Syberii . . Wydostał się z niego dopiero w 1942 r. Aby przeżyć musiał podjąć pracę w fabryce nart w środ­kowej Syberii. Dopiero we wrześniu udało mu się dostać do formowanego od sierpnia 1943 r. I Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR (w marcu 1944 r. przemianowano go na I Armię Wojska Polskiego), do II Dywizji Piechoty im. J. H. Dąbrowskiego. W jej szeregach forsował Bug i Wisłę. W styczniu 1945 r. oswobadzał Warszawę, a w lutym brał udział w walkach o przełamanie „Wału Pomorskiego" i o Kołobrzeg. Szlak wojenny zakończył w Berlinie, jako starszy pisarz sztabowy w stopniu plutonowego. 20 listopada już po demobilizacji został odznaczony srebrnym i brązowym medalem „Zasłużony na Polu Chwały".

 

                        Leon Para nad Wisłą w dniu Swoich 59 ur. 1972

 

   Po przybyciu do Skoczowa podjął pracę w skoczowskim magistracie, jako referent ds. wojskowych. W 1946r. ożenił się z Weroniką Rajczyk. Wkrótce też, rodzina Leona powiększyła się o trójkę dzieci — Czesławę, Mirosławę i Leszka. Pracując w Radzie Miejskiej w latach 1946 — 1970 zajmował stanowiska począwszy od referenta wojskowego a na zastępcy burmistrza skończywszy. Jako wielki społecznik, poświęcał swój wolny czas na działanie w OSP w Skoczowie, pełniąc tam obowiązki sekretarza. Po administracyjnej reorganizacji zajął stanowisko kierownika działu zaopa­trzenia w ówczesnym Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej

W owym czasie podupadł na zdrowiu, a przebyte zawały serca spowodowały, że w 1971r. przeszedł na rentę. Zmarł 2 lutego 1975r.


Życiową pasją Leona Pary było fotografowanie. W każdej wolnej chwili rejestrował na błonie filmowej otaczający go świat, ważne miejskie wydarzenia i skoczowskich obywateli. Oto kilka wycinków wspomnień żony i dzieci Leona:

- „Zarobki w MR nie były wówczas wysokie, a ojciec większość pensji przeznaczał na sprzęt, papier fotograficzny i filmy. Rodzina, z braku pieniędzy musiała czasami zadawalać się chlebem z margaryną".

-
„Niedziele w naszej rodzinie wyglądały tak: słońce świeci, godz. 8. —wymarsz w teren. Czy to latem, czy zimą, cała rodzina zlana potem maszeruje ok. 4 — 5 km do upatrzonego wcześniej miejsca. Jeszcze musieliśmy nosić rekwizyty niezbędne do zdjęć (sierp, dzbany, kubki)..."


-
„Na niebie nie ma efektownych chmurek, więc czekamy 5 — 15 minut. W tym czasie dzieciaki rozbiegają się po okolicy. Chmurki przeszły — dzieciaków nie ma — zapowiada się ponowne oczekiwanie, bez rozchodzenia się. To były nasze spacery z ojcem".


 - „W niedzielę, gdy nie wychodziliśmy na zdjęcia (bo padał deszcz), ojciec
racował w ciemni. Ponieważ ciemnia urządzona była w łazience, byliśmy pozbawieni dostępu do toalety przez około 6 godzin".

- 
„Pewnego dnia znajoma podchodzi do mamy i pyta: „widziałam wczoraj twojego męża siedzącego na kominie domu w Pogórzu — co on tam robił?". Mama wiedziała, że czeka na odpowiednie oświetlenie krajobrazu."


-
„Ojciec był gotowy w każdej chwili zrobić zdjęcie. Podczas puszczania wianków na Wiśle, do pasa zanurzony w wodzie, w mokrym ubraniu z dyn­dającymi na ramieniu aparatami i lampami błyskowymi. Efektem były piękne zdjęcia ukazujące płynące do Ochab wianki ozdobione świeczkami."


- „W owym czasie buntowaliśmy się przeciwko zachowaniu ojca. Dzisiaj
z rozrzewnieniem oglądamy zdjęcia i mówimy do siebie — a pamiętasz? —o! Tu tata był zły, bo mu chmury uciekły".

 


Z tych niedzielnych „obowiązkowych spacerów" pozostało mnóstwo niepowtarzalnych zdjęć. Piechotą zwiedziliśmy wszystkie okoliczne wsie. „Robiliśmy" zdjęcia z wieży OSP. Dzięki zdjęciom taty pamiętamy znanych mieszkańców Skoczowa (pana Olszaka, Janego, Morcinka). Na uroczystościach z okazji urodzin Gustawa Morcinka, ojciec uwieczniał na kliszy górników, którzy przyszli złożyć życzenia. W domu każdy z nas ma zdjęcia dokumentujące wzrastanie i rodzinne życie.

Odszedł za wcześnie. Pozostało przecież jeszcze tyle do sfotografowania.

 

 

 

 

Artykuł pochodzi z „Kalendarza Miłośników Skoczowa” udostępniony dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.