Portal Śląska Cieszyńskiego OX.PL
reklama
szukaj w portalu szukaj w google

Podaje się do wiadomości... czyli o ogłoszeniach Jana Warcęgi

Małgorzata Orawska
Podaje się do wiadomości... czyli o ogłoszeniach Jana Warcęgi

 

Jedną z legendarnych postaci Skoczowa jest Jan Warcęga, policjant miejski, a zarazem ostatni mieszkaniec skoczowskiego zamku. Pochodził on ze starej skoczowskiej rodziny kapeluszników, która mieszkała w domu przy ulicy Cieszyńskiej. Pod koniec XIX wieku, gdy miasto powołało go do służby, otrzymał mieszkanie w zamku.

Zawód policjanta - dobosza wykonywał przez wiele lat. W pamięci przedwojennego pokolenia skoczowskiego utrwalił się jako silny mężczyzna o sumiastym wąsie, przemierzający rynek skoczowski i podający do publicznej wiadomości urzędowe ogłoszenia. W 1991 roku Gazeta Skoczowska tak opisała jego postać: „Nosił się w starej, zniszczonej mundurowej bluzie, z podwiniętymi klapami przy kieszeniach na piersi. Na głowie leciwa maciejówka, na której już od końca I wojny światowej widniał polski orzełek.

Zastąpił austriacką kokardę. Werbel, czy jak kto woli bębenek, na skórzanym pasku nosił przed sobą, zaś urzędowy papier wetknięty bywał pomiędzy guziki bluzy. (...)Z powagą urzędnika wyciągał ważny papier, dostojnie rozwijał go zwilżonymi palcami i urzędowo wysokim głosem rozpoczynał: Podaje się do wiadomości..." Przed i po „występie" rozlegało się krótkie granie na werblu.

Rytuał ten powtarzał Jan Warcęga w każdym rogu rynku, a także w innych, ruchliwych miejscach Skoczowa. Zmarł 9 lutego 1940 roku, mając 83 lata. Razem z konduktem żałobnym po raz ostatni przemierzył cztery rogi skoczowskiego rynku.

W latach osiemdziesiątych, przy okazji Jarmarków Skoczowskich, postanowiono przypomnieć mieszkańcom miasta postać Jana Warcęgi z werblem. Organizatorzy próbowali też odtworzyć w sposób humorystyczny treść jego ogłoszeń. W archiwum Towarzystwa Miłośników Skoczowa znajduje się scenariusz Jarmarku Skoczowskiego z 1968 roku, opracowany przez Edwarda Biszorskiego.

Wśród szczegółowych zapisków artysty, obok opisu wyglądu Jana Warcęgi, a nawet rysunku, przedstawiającego jego postać, odnaleźć można ogłoszenia ułożone przez Jana Wantułę i Jana Czaputę. W ostatnich latach nie organizuje się już tradycyjnego Jarmarku Skoczowskiego, ale postać Warcęgi zaczęła się pojawiać podczas Dni Skoczowa.

Być może w przyszłości sylwetka tego legendarnego policjanta miejskiego- powróci do miasta w zwyczaju obchodzenia rynku z werblem i wiadomościami, tak jak powrócono do pielęgnowania pochodu z Judaszem. Prezentujemy Czytelnikom komunikaty Warcęgi, które ogłaszano w naszym miasteczku podczas Jarmarku Skoczowskiego w 1968 roku. Podaje sie do publicznej wiadomości, że Wysoko Rada Miejsko dowo polycyni, żeby nie obmacywać świń, jyny je kupować, bo jak prosiok wyskoczy z wozu, to może przybrać jaką gaździnkę, abo co nie dej Boże, może gdo sie na nij przejechać - a za świński wyskoki prześwietno Rada Miejsko nie łodpowiado i żodnego odszkodowanio nie dowo.

Po drugi Zabranio sie katygorycznie wywieszanio w łoknach pranio, a przede wszystkim gaci, lajbików, pieluch rozmaitych, cych i inszych płachet - bo nie wyglądo to pięknie, jyny łodstraszo turystów, co też łod czasu do czasu do nas zaglądają.

W łoknach mają być piekne kwiotki, a nie w roztomaitych garcach, a jeszcze gorzij w puszkach po farbach i konserwach z węgierskim gulaszem. Po trzeci Wzywo sie wszystkich zacnych skoczowskich mieszczan, żeby w Dniach Skoczowa pilnowali swoich bajtli i szkolników i samych siebie, bo bicykle, motocykle, insze auta i traktory szpatnie poharatać mogą każdego, co nie daje na siebie pozór.

Niech żodno mama, co bajtla swojigo nie poradzi upilnować, ni mo potym żalu do rajców miejskich ani też do inszej zwierzchności, boje sobie sama winna. Od Urzędu Miasta Skoczowa daje się do wiadomości: Po piyrsze Głośne strzelanie ze szpuńtówek i insze zakłócenie spokoju w mieście pod ostrą karą zakazane jest. Gdo mo szpuńtówkę niech idzie strzylać na kamieniec.

Po drugi Daje sie do wiadomości, że kradzenie kwiotków z miejskich grządków, niszczenie trowników miejskich i inszych ozdób, korane będzie wysoką pokutą. Wzywomy wszystkich ażeby złodzieji i szkodników chytali i do aresztu miejskiego odprowadzali. Po trzeci Daje się do wiadomości, że wylewanie nieczystości i wyrzucanie odpadków z łokna prosto na ulicę, co w naszym mieście mo jeszcze miejsce, pod wysoką karą wzbro nione jest.

Ogłoszomy że ulica, to nie śmietnik i wszyscy ci co robią miastu gańbę, niech se to wezmą ku rozwadze. Daje sie do wiadomości: Po piyrsze Picie gorzołki, miodonki, warzónki jako też innych rozolek, piwa i wina dozwolone jest tak, żeby nogi nie bolały.

Wszystkich tych co sie im nogi szolątają, krzyczą i wrzeszczą, a na Rynku niepotrzebny rozruch robią i porządnym ludzióm przeszkadzają i dziełuchi zaczepiają, stróże miejscy ścigać bedą i pakować do harestu miejskiego. Po drugi Wysoko Rada Miejsko nakazuje, żeby każdy łobywatel łobejrzoł swoją piwnice, góre, wszystki szopki i chlywki, czy tam aby ni ma jakigo szczura czy inszego gryzónia.

Nakazuje sie też przeglądnąć wszystki materace i strużoki i wybić płoszczyce i błechy. Na wszystki szkodniki, gryzónie i zwiyrzoki dobre są medykamenty sprzedowane za łacne piniądze w drogeryji na Biylskij. Po trzeci Daje sie do wiadomości wszystkim skoczowiokóm, że wszelaki raubczykowani je surowo zabrónióne.

Nie wolno bez urzędowego pozwolynio polować, strzylać bażanty i chytać zające, nastawiać paści i loka na sarny, ani też chytać na wyndke i do saku pstrągi i insze ryby. Gdo przy takim wielkim i niecnym przestępstwie jak raubczykowani do sie chycić, bedzie sądzony przez kóisarza miejskiego i w hareszcie pokute łodbyć musi. Podaje sie do publicznej wiadomości, że Komisyjo Miejsko Porządku i Czystości stwierdziła, że ponikierzy nasi mieszczanie nie dbają o wygląd miasta, hodują osety, pokrzywy i insze zdziorbstwo kole płotów i chałup. Toteż sam burmistrz i Rada Miejsko nakazują, aby wszyscy kole swoich chałup plewili, a jak na to ni mają czasu ani chęci, niech to trowsko kozami wypasą.

Po drugi Wysoko Rada Miejsko nakazuje też wszystkim handlyrzom i hasionkorzom, aby porządek i czystość przed swoimi sztandami trzymali, mietły brzozowej nie oszczyndzali, bo pryncio u nas jeszcze nie chybio. Za wszelki uklejznięci na listku sałotu, kapusty czy keleruby Miejsko Rada nie łodpowiado, ale przestrzego sztandowiczów, że bedzie ich to drogo kosztować.

Po trzeci Podaje sie do wiadomości, że wczora łodyla sie Milikowa krowa, co dowała 50 litrów wysokoprocyntowego mlyka dziynnie. Miynso z tej łodyntej krowy sprzedowo na frajbanku miejski masorz. Wzywo sie wszystkich chętnych, żeby sie tam w miynso dlo siebie i dlo gowiedzi zaopatrzyli i nie mamrali.