Portal Śląska Cieszyńskiego OX.PL
reklama
szukaj w portalu szukaj w google

Historia Garbarnii

Skoczów — miasto malowniczo położone nad rzeką Wisłą chlubi się swoją wielowiekową historią. W 1967 r. obchodzono 700 lat nadania praw miejskich. Ten miniony czas, to złote okresy rozwoju i dramaty znaczone powodziami, przemarszami wojsk, epidemiami różnych chorób, które dziesiątkowały jego mieszkańców, a przede wszystkim największy dramat miasta — to liczne pożary, których daty podaję za kronikarzem; 1470, 30.06.1531, 3.04.1713 r., 7.05.1756 r. Były to pożary, po których kronikarz zapisywał na kartach: „pożar pochłonął całe miasto".


W pożarach znikały dokumenty i wielowiekowy dorobek materialny gromadzony przez pracowitych mieszkańców Skoczowa. Stąd brak wielu dokumentów oraz świadectw kultury material­nej, które pozwalałyby na przedstawienie rozwoju różnorakich 'dziedzin działalności skoczowian. Z nikłych śladów jakie pozostały w zapisach kronik miejskich, w tradycji oraz dokumentach, które uchowały się poza miastem możemy wnioskować, że szlachetne rzemiosło garbarskie ma w Skoczowie bardzo starą tradycję.


Książe cieszyński Wacław Adam w dniu 28 maja 1547 r. potwierdził statut cechów szewskich w Cieszynie, Frysztacie, Frydku, Bielsku, Skoczowie i w Strumieniu. Ze statutu wynika, że książę ustala dla miasta Skoczowa nieprzekraczalny limit mistrzów szewskich w liczbie 18. Zapyta ktoś, co szewcy mają wspólnego z garbarstwem? Okazuje się, że bardzo wiele. Statut cechu szewskiego w kilku punktach stanowi: „gdyby kiedykolwiek dębnik (kora dębowa) do którego z wymienionych miast był przywieziony razem ze skórą jakiegokolwiek bydlęcia, żaden mistrz tego łącznie kupić nie może, tylko jeden mistrz dębnik, a skórę drugi, pod karą 4 groszy dla cechu". Dalej: „aby skór wielkich nie wyprawionych u rzeźników, by nikt z mistrzów nie zakupił, zanim z bydlęcia nie zostanie ściągnięta (opłata u rzeżnika przed zabiciem zwierzęcia) pod karą 4 groszy od skóry dużej, a od małej skóry jak z cielęcia i innej 1,5 groszy" ? Dalej: „Wałasi (górale) znaszego księstwa i z poza jego granic, by każdy z nich nie mógł kupić więcej niż trzy skóry w roku, a to przy pomocy i w obecności mistrza cechu, tak aby z powodu nich ( Wałachów) nie poniósł szkody targ a także aby tych skór do innych krajów nie wywozili, jakoż skóry Wałachowi nie żadni siedłacy, lecz mistrzowie tego rzemiosła za godziwą opłatą wyprawiać mają".


Z przytoczonych fragmentów statutu wynika, że szewcy umieli wyprawiać skóry surowe do swoich potrzeb, że znajomość garbarstwa była starsza aniżeli sam statut, ponieważ potwierdza on już wcześniej znane prawo, albo też normuje prowadzoną dotychczas praktykę. Z dokumentu wynika również, że garbarstwem zajmowali się niektórzy wolni chłopi (siedlaki) oraz Wałasi z okolicznych wiosek góralskich, ponieważ praktyki takie były ścigane przez prawo w formie grzywny. Z dokumentu wynika również, że na jarmarkach dokonywano zakupu skór od rzeźników oraz dwóch środków

potrzebnych do wyprawy skór tzn. łój i dębnik (chodzi o korę dębu — ponieważ w „Dziejopisie Żywieckim" pod datą 1597 r. znaleźć można wzmiankę o nadaniu cechowi szewskiemu w Żywcu prawa na wolne darcie dębu).


Idąc dalej śladem rzemiosła szewskiego napotykamy w Urbarzu (spis powinności poddanych księstwa cieszyńskiego) z 1621 r., że składa on księciu opłatę w dwóch ratach — na Świętego Jerzego na Świętego Michała w wysokości 6 florenów 12 groszy. Wspomniany Urbarz z 1621 r. potwierdza, że 3 kożuszników (kuśnierzy) skoczowskich uiszcza opłatę w wysokości 12 groszy w tych samych terminach co szewcy.


W muzeum skoczowskim znajduje się pieczęć cechowa miejscowych kuśnierzy z roku 1629. W tym samym muzeum znajdują się dwa dokumenty, jeden z 1660 r. drugi z 1690 r., na których znajdują się odbitki pieczęci cechowych. Na dokumencie z 1660 r. jest odbitka pieczęci cechu szewców a na dokumencie z 1690 r. odbitka pieczęci szewców i kuśnierzy.


Zachowała się również informacja, że w 1630 r.kożusznicy i krawcy skoczowscy urządzili napad na partaczy (wykonujący rzemiosło a nie będący zrzeszeni w cechu) w Pogórzu, aby im przeszkodzić w wykonywaniu tych rzemiosł. Kelcz z Rimburka — właściciel Pogórza oskarżył napastników przed sądem ziemskim.


Sąd stwierdził, że Kelcz nie miał prawa trzymać w swych dobrach wspomnianych partaczy, ale za bezprawny napad skoczowscy rzemieślnicy zostali ukarani wysoką grzywną pieniężną.


Bardzo cennymi dokumentami w interesującej nas historii rozwoju garbarstwa w Skoczowie, są znalezione podczas rozbiórki wieży ratuszowej w 1954 r. dwa wykazy. Jeden informuje o tym, że w 1775 r. w mieście znajdowały się 223 budynki i właśnie w budynku o numerze 223 znajdowała się garbarnia skór.


Drugi wykaz z 1845 r. wymienia mieszkańców według wykonywanych zawodów. Z wykazu wynika, że w domach o następujących numerach mieszkali mieszczanie trudniący się garbarstwem; nr 2 Józef Wechowski, nr 11 Gotfryd Pohl, nr 23 Jan Holik oraz pod nr 56 również Jan Holik. Z analizy przedstawionych dokumentów jakie pozostały po burzliwych dziejach naszego grodu możemy stwierdzić, że znajomość rzemiosła garbarskiego w Skoczowie sięga początków XVI wieku.


Gdzie mogły być umiejscowione owe warsztaty garbarskie?


Ponieważ w technologii garbarskiej, oraz do rozdrabniania kory dębowej w młynie, jest potrzebna woda, możemy mniemać, że były one umiejscowione nad potokiem Bładnica lub Żabnica. Warsztat garbarski napewno znajdował się poza centrum miasta, gdzieś na przedmieściu z uwagi na przykry zapach jaki wydobywał się z tego rodzaju warsztatu jako, że technologia usuwania sierści ze skóry uwzględniała proces gnilny.


Profesor Irena Turnau w swojej książce — „Polskie skórnictwo" potwierdza właśnie taki proces powstawania rzemiosła garbarskiego, które zwłaszcza w małych ośrodkach miejskich było przypisane szewcom, kożusznikom i kuśnierzom.


Przytoczone fragmenty statutu cechu szewskiego księcia Wacława Adama, zachowane pieczęcie cechowe oraz informacje zawarte w dawnych dokumentach i wykazach dowodzą, że w Skoczowie analogicznie przebiegała droga do powstania pierwszych warsztatów garbarskich, a w konsekwencji do powstania zakładu garbarskiego.


W 1859r. w Skoczowie znalazł się przybyły z Moraw Dawid Spitzer. Za możliwość zamieszkania i założenia przy ul. Bielskiej 15 warsztatu garbarskiego wniósł opłatę 50 florenów do kasy miejskiej. Warsztat był uciążliwy dla sąsiadów, o czym świadczą" skargi jakie zgłaszano władzom miejskim, jednak zasilenie kasy miejskiej kwotą 150 florenów złagodziło zmysł powonienia skarżących.


W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku Dawid Spitzer był już jednym z członków rady miejskiej, z czego wypływa wniosek, że stosunkowo szybko został zaliczony w poczet cenionych i wpływowych mieszczan Skoczowa.


Brak jednoznacznych wskazówek dlaczego właśnie w Skoczowie Spitzer zdecydował się uruchomić garbarnię. Mogła o tym zadecydować tradycja garbowania skór jaka już istniała w mieście, oraz dostęp do wody, ponieważ potok Młynówki płynął w owym czasie wzdłuż ulicy Garbarskiej i zabudowań obecnego zakładu „Pledan". Młynówkę zasilał potok Żabiniec, wypływający spod Kaplicówki i wpływający do niej na wysokości warsztatów barwienia. Pobliskie lasy dostarczały kory świerkowej i dębowej do procesów garbowania roślinnego.


Niebagatelne znaczenie miał również fakt istnienia doskonałego połączenia drogowego z Wiednia poprzez Cieszyn, Bielsko, Kraków do Lwowa — zwanego drogą cesarską.


Położenie Skoczowa pomiędzy Cieszynem i Bielskiem mogło mieć wpływ na dostęp do surowca z uwagi na wielość warsztatów masarskich, które zaopatrywały tamtejszych mieszkańców w mięso.


Nie można pominąć faktu, że Skoczów wchodzący administracyjnie w obręb Śląska austriackiego znajdował się na ziemiach wysoko uprzemysłowionych dzięki kopalniom i hutom Karwiny i Trzyńca, co dawało ogromne możliwości zbytu produkowanych skór. Przeniesienie przez Dawida Spitzera skromnego warsztatu do pomieszczeń byłego browaru miejskiego (mury dzisiejszego warsztatu barwienia) w 1875r. spowodowało możliwości rozszerzenia produkcji, okazało się to dalekowzrocznym i słusznym posunięciem, ponieważ Fabryka Skór Dawida Spitzera przetrwała na tym właśnie miejscu do dnia dzisiejszego.


Co produkowano? Odpowiedź na to pytanie jest trudna ponieważ pierwsza wiarygodna notatka pochodzi z 1906 roku i jest bardzo lakoniczna. Dowiadujemy się z niej, że codziennie wprowadzano do produkcji 160 sztuk skór bydlęcych, a fabryka zatrudniała 38 pracowników. Dawid Spitzer rozszerzając produkcję sprowadzał fachowców z całej monarchii austro-węgierskiej. W dniu 2 marca 1891 r. zatrudnił pierwszego polskiego fachowca, którym był Jan Janicki — czeladnik garbarski pochodzący z Kęt, a późniejszy mistrz Fabryki Skór. Dał on początek skoczowskiemu rodowi garbarskiemu Janickich, który ogromnie zasłużył się dla rozwoju zakładu poprzez swoich synów Karola i Antoniego Janickich, oraz wnuków: byłego dyrektora zakładu Karola Janickiego i obecnego dyrektora d/£ produkcji Tadeusza Tobiasiewicza.


Wynika stąd, że ród Janickich będzie obchodził 100-lecie pracy w skoczowskiej garbarni.


Fabryka Skór przeżywała różne okresy w czasie swojego istnienia. Właściciel ratując się przed kłopotami finansowymi tuż przed wybuchem I Wojny Światowej przyjmuje wspólnika z potrzebnym kapitałem i w ten sposób do nazwiska właściciela dochodzi nazwisko Schnitzer. Kłopoty finansowe zostały dosyć szybko pokonane, bo w chwili wybuchu wojny Dawid Spitzer jest znowu jedynym właścicielem fabryki. W okresie wojny 1914—1918 Fabryka Skór przechodzi pod kontrolę wojska, co było szczególnie dotkliwe dla pracujących w niej garbarzy. Dotychczasowe prawo pracownika do wygarbowania dla swoich potrzeb jednej sztuki skóry bydlęcej w miesiącu — zostało mocno ograniczone. Był to uciążliwy zakaz, bowiem skóra była towarem poszukiwanym w tych trudnych czasach, kiedy produkcja obuwia oraz wyrobów technicznych ze skóry była podporządkowana potrzebom wojennym.


Dopiero okres międzywojenny przynosi stopniowy rozwój i rozbudowę zakładu. Wtedy powstaje 3 piętrowy budynek farbowni oraz budynek mieszkalno-biurowy, w którym znajdują się dzisiaj pomieszczenia socjalne. Praca garbarzy była bardzo ciężka, płukanie skór odbywało się niezależnie od pory roku i pogody w przepływającej obok Młynówce. Skóry zatapiano w dołach garbarskich, które znajdowały się pod gołym niebem. Przemieszczanie skór pomiędzy poszczególnymi stanowiskami

odbywało się na plecach garbarzy. Ze wspomnień starszych pracowników wynikają weselsze momenty w tej ciężkiej pracy. Należały do nich posiłki przyrządzane z resztek mięsa, które odkrawano ze świeżych skór, a także wypicie „achtlika" warzonki, który stał przy kłodzie do odmięśniania skór. W czasie przerwy obiadowej, przy pogodzie, rozsiadano się wzdłuż Młynówki, przekomarzając i ucinając pogaduszki z przechodzącymi po jej drugiej stronie przechodniami i zawsze ciekawą wszystkiego dzieciarnią.


We wspomnieniach starych garbarzy przywoływany jest fakt leczenia chorób reumatycznych w brzeczce sporządzanej z ekstraktów roślinnych. Według zapewnień wspominających ta metoda leczenia była bardzo skuteczna. W okresie- międzywojennym garbowano skóry bydlęce, cielęce, kozic, końskie i baranie, z których produkowano skóry obuwiowe, podszewkowe, meblowe, galanteryjne, dwoiny juchtowe i blankowe oraz krupony. Od lat dwudziestych do 1939 r. stosowano garbowanie metodą chromową i roślinną.


Następuje stopniowy wzrost produkcji skór garbowanych metodą chromową a tym samym stopniowe odchodzenie od garbowania ekstraktami roślinnymi. Zadziwia gama ekstraktów roślinnych bo oprócz znanych dzisiaj ekstraktów ąuebracho i sumaku stosowano ekstrakty dębowe, świerkowe i kasztanowe oraz ekstrakt o nazwie Divi-Divi. Zwraca uwagę stosowanie anilinowych barwników chromowych, a z tłuszczy: tranu, degrasu i oleju tureckiego. Wiele z występujących nazw środków było stosowanych do niedawna. W starej dokumentacji zakładu napotykamy na takie nazwy środków jak: oropon, hematyna, albumina, bisulfit, sulfit.


Od początku 1933 r. do spółki kapitałowej zostaje dopuszczony zięć Emanuela Spitzera Fryderyk Sinaiberger. Podział zysków przedstawia się następująco: 50% Sinaiberger, 40% Kmamicl Spitzer a jego syn Oskar 10%.


W 1938 r. do spółki zostaje przyjęta Lilii Glaser i podział zysków kształtuje się następująco: I i \«I< i v k Sinaiberger 30%, Oskar Spitzer 25",,, Emanuel Spitzer 25",, a Lilii Glaser 20",,.


Ponieważ mniej znaną postacią w spółce jest Fryderyk Sinaiberger warto przytoczyć kilka faktów, które pozwolą lepiej poznać lego niewątpliwie ciekawego człowieka.


Urodził się w Krakowie w 1888 r. Do Skoczowa przybył w 1928 roku pozostawiając zakład gai barski swojemu bratu. Z zamiłowania i wykształcenia byl plastykiem malarzem. Ze Skoczowem i garbarnią związał go ślub /. córką Emanuela Spitzera Heleną. Przy obecnej ulicy Katowickiej IiikIn mi I, sanatorium) zbudował willę wyposażoną w pracownię malarską, basen i kort tenisowy. Pod koniec 1938 r. wyjechał do Anglii zabierając znaczną część majątku. Jeszcze w czasie wojny znalazł się u Nowym Jorku, gdzie z niewiadomych przyczyn zmienił nazwisko na Senger. Jego pełnomocnik zgłosił się po wojnie po odbiór wcale bogatego zbioru obrazów, przechowywanych podczas okupacji przez zaufaną sekretarkę.


Postać Fryderyka * Sinaibergera o tyle jest ciekawa, że obok czynnego uprawiania malarstwa potrafił z powodzeniem dbać o interesy garbarni. W Roczniku Polskiego Przemysłu i Handlu z 1934 r. (dane skompletowano we wrześniu. 1933 r.) ukazały się następujące dane charakteryzujące Fabrykę Skór Dawida Spitzera, Spółka z o.o.:


Zarząd to — Emanuel Spitzer, Fritz Sinaiberger, Ema Spitzer. Wysokość kapitału zakładowego — 34. 617, — zł


Zatrudnionych — 99 robotników, 7 urzędników i 2 osoby personelu technicznego. Powierzchnia — budynki fabryczne 3.000 m'z, place 2.000 m2. • . Zdolność przerobowa — 20 ton skór tygodniowo. Wytwarzane wyroby to: skóry branzlowe, bukaty chromowe: czarne, kolory i podeszwowe. Sprzedaż za 1932 r. wynosiła 2.400,0 tys. zł. Wykonano eksport na wartość 20,0 tys. zł.


Spółka Emanuel Spitz'er i Fryderyk Sinaiberger posiadała składy fabryczne skóry gotowej w Skoczowie, w Krakowie, Katowicach i Lwowie. Na zakończenie omawiania dziejów garbarni w okresie międzywojennym warto zacytować fragment z drugiego numeru „Tygodnika Skoczo­wskiego" z dnia 27 lutego 1937 r. w którym anonimowy autor w rymowance nie najwyższego lotu przedstawia stosunki panujące w Garbarni;


W Garbarni Spitzera rządzi dyktatura. Tylko ten ma pracę kto nie krzyczy hura Gdy chce mieć poprawę chłop lub robotnica. Co mu w takim smrodzie zbladły chude lica A do tego wspomnieć trzeba, że sam święty, nie Bóg z nieba rządzi tą fabryką!...


W przededniu wybuchu II Wojny Światowej żydowska rodzina Spitzera opuściła Skoczów na zawsze. Niemcy po wkroczeniu do miasta, przekazali zakład w zarząd komisaryczny. Zachowano zastany układ zabudowań. Zlikwidowano ostatecznie garbowanie metodą roślinną, a wprowadzono garbowanie metodą chromową dla wszystkich skór. Maszyny i urządzenia, które były stosowane dotychczas przy obróbce skór wygarbowanych metodą roślinną wywieziono do garbarni w Łodygowi­cach. Ze zlikwidowanej przez Niemców garbarni Kohna w Cieszynie (cieszyńskiego Żyda) przywiezio­no do Skoczowa maszyny, które pozwalały przejść na produkcję skór garbowanych cielęcych i kozich metodą chromową.


W okresie 1939—1945 produkowano przeciętnie 750 sztuk skór dziennie (lub ilościową równowartość skór kozich) przy zatrudnieniu 100 osób. Ofensywa zimowa wojsk radzieckich w 1945 r. zatrzymała się na północ od Skoczowa. Z zachodu front ustabilizował się w Pruchnej, w wyniku czego miasto od połowy lutego do 1 maja 1945 r. znalazło się w pobliżu linii frontu. Tory kolejowe biegnące ze Skoczowa do Chybia rozdzieliły obie walczące strony. Ponieważ w mieście w tym okresie stacjonował sztab wojsk niemieckich, Skoczów nękany był nalotami „kukuruźników", które w czasie nalotów zrzucały bomby zapalające i burzące. Zakład znajdował się w zasięgu działań wojennych i ucierpiał w czasie jednego z nalotów.


W dniu 2 kwietnia 1945 r. bomby zapalające z opóźnionym działaniem spadły na zakład, a ponieważ nie zostały w porę odkryte spowodowały pożar. Pożar sprawił, że zabudowania fabryczne uległy zniszczeniu w 80%, mimo tego, że w jego gaszeniu brały udział jednostki strażackie ze Skoczowa, Ustronia i Cieszyna.


Nikt nie przypuszczał, że zakład może podjąć jeszcze kiedykolwiek produkcję. Ogrom zniszczeń spowodowany pożarem, brak wyposażenia i środków do produkcji które zdążyli wywieźć Niemcy przed zbliżającymi się wojskami radzieckimi sprawiły, Że po zakończeniu działań wojennych podjęto decyzję o likwidacji garbarni.


Stało się jednak inaczej. Okazało się, że ukrywający się w Generalnej Gubernii a później v\ Skoczowie przed Niemcami Antoni Janicki w porozumieniu z mistrzami garbarskimi Teodorem Kuchtą i Gustawem Grossmanem zdołali zabezpieczyć w nieczynnych dołach zatopowych, pollabiykaly skór cielęcych oraz część pasów pędnych. Niemcy w wyniku panującego chaosu, ogarnięci paniką ewakuacyjną, nie zauważyli podjętych przez ofiarnych pracowników działań /.alie/.pieczających.


W pierwszych dniach maja, już po wyzwoleniu Antoni Janicki mający zapewnienie wielu robotników o podjęciu bezinteresownej pracy przy odbudowie zakładu, przy poparciu władz miejskich — rozpoczął działanie na rzecz uruchomienia produkcji.


Część załogi rozpoczęła usuwanie gruzów, a druga część w prymitywnych warunkach i pod gołym niebem wykańczała uratowany półfabrykat. Za uzyskane pieniądze ze sprzedaży wykończonych skór zakupiono surowiec i potrzebne środki chemiczne, oraz wykonano najpilniejsze prace mające na celu zabezpieczenie pomieszczeń produkcyjnych. Wyremontowano też potrzebne maszyny w takim stopniu, że pod koniec 1945 r. można było przedstawić władzom efekt tych wysiłków. W prymitywnych i trudnych warunkach wykonano 600 m2skór cielęcych.


To przekonało wszystkich. Załoga udowodniła, że warto zainwestować w skoczowski zakład. Wcześniejsze decyzje podjęte przez Sląsko-Dąbrowskie Zjednoczenie Przemysłu Skórzanego w Wełno-wcu o zamknięciu zakładu zostały cofnięte.


Lata 1946 do 1948 to działania mające na celu zabezpieczenie hal produkcyjnych przed działaniem warunków atmosferycznych, to naprawa zniszczonych przez pożar maszyn i urządzeń, to wreszcie stałe przezwyciężenie kłopotów surowcowych i zaopatrzeniowych. Dopiero wybudowanie nowej kotłowni, wstawienie potrzebnej ilości bębnów garbarskich na oddział mokry i garbowania, oraz stopniowe zakupy nowych maszyn spowodowały, że załoga w 1949 r. wykonała 222,9 tys. m2, w 1950 r. 313,9 tys. m2 a w 1953 r. 404,0 tys. m2 skór gotowych miękkich. Od tego mniej więcej okresu nastąpiła stabilizacja osiąganych wyników produkcyjnych. Przy 6 tonowym dziennym namoku skór cielęcych w 1960 r. osiągnięto roczną produkcję w ilości 468,3 tys. m2 zatrudniając 265 pracowników.


W latach 1960 do 1970 zaznaczył się niewielki wzrost produkcji, który w tym okresie wahał się w granicach od 480,0 do 500.0 tys. nr rocznic.


W 1960 r. oddano do użytku w Skoczowie pierwszą w polskim przemyśle garbarskim oczyszczalnię mechaniczno-chemiczną. Dokonano ponadto wymiany stropów drewnianych na In Iiiikiwc w I >i k I \ 11 kach produkcyjnych. Od 1 stycznia 1964 r. z. chwilą objęcia stanowiska Dyrektora Zakładu przez mgr Stanisława Galocza, następuje stopniowa modernizacja i rozbudowa wg planów i projektów przygotowanych kilka lat wcześniej. W tym czasie zakupiono szereg maszyn garbarskich, /.budowano nowy budynek magazynowy, co pozwoliło na rozbudowę warsztatu mokrego. Wprowa-cl/r........wycli technologii umożliwiło produkcję skór anilinowych, półanilinowych, skór marszczo­ny" li Ispu .km/.u.i, skór odzieżowych, welurowych, oraz nubuków.


Omawiane lata charakteryzują się podniesieniem jakości produkowanych skór, co znalazło odbicie we wzroście produkcji na eksport. W latach 1962 do 1969 wyprodukowano w sumie 342,4 tys. m2 skór, które trafiły na wysoko notowane rynki zbytu USA i RFN. Nigdy już potem nie osiągnięto tak dobrych wyników w sprzedaży na eksport. Nie wynikało to jednak z pogorszenia jakości produkowa­nych przez garbarnię skór. Wpłynęła na to odgórna decyzja zwiększenia dostaw na produkcję obuwia w kraju. Nasza skóra cielęca była nadal wysoko ceniona, ale już jako skóra z której szyto luksusowe buty w penomowanych zakładach obuwia.


W latach 1970—1980 w dalszym ciągu trwała rozbudowa i modernizacja zakładu. Z dniem 1 stycznia 1970 r. zakład zwiększa wielkość dziennego namoku z 6 ton do 7,5 tony skór cielęcych dziennie. Dalsza rozbudowa zakładu oraz wymiana parku maszynowego umożliwia wyprodukowanie w 1980 roku 728 tys. m2 skór gotowych.


W międzyczasie, bo w 1978 r. garbarnia po raz pierwszy od bardzo długiego czasu musiała wstrzymać swoją działalność z powodu braku surowca. W późniejszych latach fakty te zdarzały się częściej. Trudności krajowego rolnictwa nie pozostawały bez wpływu na wahania produkcji, jakie zakład odczuwał i odczuwa do dnia dzisiejszego. Trzeba jednak stwierdzić, że tamte trudne lata, uodporniły zakład na bieżące kłopoty surowcowe.


Przerób w 1978 i 1982 r. lekkich skór bydlęcych oraz skór świńskich okazał się zbawienny i od 1987 i. /daje egzamin do dnia dzisiejszego.


Trudno w ramach tak krótkiego opracowania pomieścić wszystkie osiągnięcia i trudności jakie miały miejsce w przeciągu całej 130-letniej historii garbarni. Wiele o tym napisano w różnorakich publikacjach, jakie ukazały się z okazji 125-lecia zakładu. Nie warto zatem w niniejszym opracowaniu powielać tamtych informacji. Należy jedynie wspomnieć, Że z okazji tego jubileuszu załodze została przyznana odznaka „Za zasługi dla województwa bielskiego".


W okresie jaki upłynął od 1984 r. zaszło jednak kilka zmian, które w sposób znaczący wpłynęły na dzień dzisiejszy zakładu i jego oblicze.


W grudniu 1985 r. pożegnano mgr Stanisława Galocza — dyrektora, który najdłużej kierował zakładem w jego powojennej historii.


Od 1 stycznia 1986 r. kierowanie zakładem przejął mgr inż. Jan Konieczny młody i energiczny menedżer, który nie będąc z zawodu garbarzem stał się inicjatorem wielu zmian Organizacyjnych. Powodują one, że zakład w dalszym ciągu należy do przodujących w branży garbarskiej w kraju. Zamierzenia dyrektora w zakresie unowocześnienia parku maszynowego, ochrony środowiska oraz zamierzenia co do nowych posunięć produkcyjnych stawia zakład w rzędzie tych, kióre mają przed sobą perspektywę dalszego rozwoju.


Od 1 stycznia 1989 r. zakład uzyskał tak wymarzoną i oczekiwaną od długich lat samodzielność. 30 letnia przynależność do Kombinatu „Chełmek" w Chełmku nie pozwoliła w odczuciu załogi na pełne rozwinięcie możliwości produkcyjnych zakładu.


Brak możliwości systematycznej wymiany parku maszynowego oraz zależnej od niej modernizacji hal produkcyjnych, nie pozwolił na osiąganie wyników na miarę ambicji załogi.


Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, że konkurs Ha nazwę zakładu, która od 1 stycznia 1989 r. brzmi: Zakłady Garbarskie „SKOTAN"w Skoczowie wygrał Zbigniew Mały — pracownik zakładu.


Podsumowując niniejszy krótki zarys historii garbarni nie wolno zapomnieć nazwisk ludzi, którzy swoją codzienną i ciężką pracą w głównej mierze przyczynili się do obecnych sukcesów zakładu. Trzeba również podkreślić, że te sukcesy to kontynuacja rodzinnych tradycji garbarskich przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ta tradycja to również to co stanowi o trwaniu Garbarni i ojej osiągnięciach.


Wspomniano o rodzie Janickich, z którego ostatni obecnie pracujący przedstawiciel będzie obchodził stulecie obecności tego rodu w garbarni. Obok Janickich należy wymienić także rodziny: Buchtów, Bieniasów, Ciemałów, Chocholików, Danelczyków, Gruszków, Haltofów, Jawo-rzynów, Kaszów, Krużołków, Michników, Meców, Miechów, Niemców, Oleksych i Tali-ków.


Listę tych pracowników, którzy szczególnie zasłużyli się w garbarni można mnożyć. Ich nazwiska zapisane są na stale w zakładowej
„Księdze pamiątkowej" co gwarantuje trwanie w pamięci i wspomnieniach. Wielu z garbarskiej braci opuściło nas na zawsze, niech pamięć o nich dowodzi n szacunku dla wielowiekowej tradycji szlachetnego zawodu garbarskiego w Skoczowie.


Opracowanie plastyczne: Kmilia Skupień Fotografie barwne: Andr/.ej Baturo Reprodukcje: Karol Wojnar Redakcja lechn.: Jan Raszka Cieszyńska Drukarnia Wydawnicza /ani. 908/k. Nakl. WIO R-19