Portal Śląska Cieszyńskiego OX.PL
reklama
szukaj w portalu szukaj w google

Powrót zegara

Robert Orawski

Powrót zegara

 

 

Fryderyk Sinajberger-Serger, wybitny artysto, malarz-impresjonista w 1928 r. ożenił się z Heleną Spitzer, córką właściciela skoczowskiej garbarni. W1934 r. na zboczu Wiślickiego Kopca wybudował luksusową willę z kortem tenisowym i basenem. Na początku 1939 r. wyjechał z żoną do Anglii, poczem przeniósł się do USA, gdzie zmarł w 1965r.

 

Ostatniego marca 200 lr. zamknięto ostatecznie Sanatorium Rehabilitacyjne w Skoczowie. Decyzję o tym podjął administrator zakładu, Wojewódzki Ośrodek Re urnatologiczno-Rehabilitacyjny w Uzdrowisku Goczałkowice-Zdrój, który z różnych przyczyn nie próbował starać się o jego lepszą przyszłość. Mało tego, zaprzepaścił to co zrobił dla skoczowskiego sanatorium Stanisław Olszar-dyrektor naczelny Uzdrowiska w latach 1994-2000. Na marne poszły wcześniejsze modernizacje i przeprowadzony tam w 1999r. remont genaralny pawilonu „Janek" połączony z wymianą jego wyposażenia, a ukierunkowany na usługi sanatoryjne. Taki sam los spotkały wysiłki ratowania zakładu podjęte przez kierownika ośrodka Roberta Orawskiego, kontynuującego plany S. Olszara. Próby umieszczenia tam m. in. zakładu dla diabetyków, upośledzonych dzieci, chorych na raka, alkoholików, osób wymagających całodobowej opieki, czy wreszcie rehabilitacji poszpitalnej nie zyskały poparcia żadnej z Regionalnych Kasy Chorych. Nie udało się tam także uruchomić ośrodka wczasowo-leczniczego dla pracowników z zakładów pracy chronionej z całego kraju, a istniejącą wtedy możliwość sprywatyzowania sanatorium zarzucono, jako abstrakcyjną. Kiedy z pracą pożegnało się ostatnich 14 pracowników sanatorium w obu budynkach nie było już nic. W lutym i marcu wywieziono z nich wszystko co tylko można było rozkręcić i zdemontować. Zostały tylko puste pomieszczenia. Wtedy też zabrano stamtąd zabytkowy zegar Fryderyka Sinajbergera1, przedwojennego właściciela willi przemianowanej na sanatoryjny pawilon „Janek" i wywieziono do Goczałkowic-Zdroju.

 

O wartości historycznej zegara pamiętał R. Orawski, który zainteresował nim zarząd Towarzystwa Miłośników Skoczowa. Ten, 11 maja 2001 r., po zbadaniu wszystkich prawnych aspektów wywozu zegara ze Skoczowa przez WORR skierował do dyrekcji Uzdrowiska Goczałkowice-Zdrój pismo, w którym zażądało zwrotu zegara na rzecz miasta. Sugerował przy tym, że „powinien on znaleźć się w Muzeum Śląska Cieszyńskiego lub w jednym z muzeów skoczowskich ", i że Uzdrowisko nie ma „podstaw prawnych do jego zaboru". Skoro ocalał „przed Niemcami, Sowietami i różnymi instytucjami z czasów PRL" to po „63 latach nie powinien znaleźć się w Goczałkowicach-Zdroju ". Działacze towarzystwa wierzyli wówczas, że sporny zabytek bardzo szybko, bez problemów powróci do Skoczowa, i że „nie będzie potrzebna skarga do prokuratury w tej sprawie ".

 

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości na temat pochodzenia zegara do pisma dołączono szereg artykułów prasowych i historycznych o F. Sinajbergerze, rodzinie Spitzerów, skoczowskiej garbarni, a także oświadczenie Agnieszki Waliczek, długoletniej kierowniczki mieszczącego się tam w latach 1949-1968 Prewentorium dla Dzieci. Jej relacja nie pozostawiała żadnych wątpliwości czyj to był zegar, kiedy znalazł się w willi przy ul. Katowickiej i jakie były jego losy w czasie wojny i po jej zakończeniu.

 

O zaborze czasomierza powiadomiono też Marszałka Województwa Śląskiego oraz Starostę Cieszyńskiego Witolda Dzierżawskiego. Liczono na ich życzliwość i poparcie dla sprawy, dzięki któremu, jak przypuszczano łatwiej będzie odzyskać zegar dla Skoczowa.

 

Odpowiedź Dyrekcji Uzdrowiska z 17 maja 2001r. była zaskakująca. Wojewódzki Ośrodek Reumatologiczno Rehabilitacyjny stwierdził, że „przekazał obiekty w Skoczowie do dyspozycji Organu Założycielskiego ". A że „ cały majątek ruchomy (w tym i zegar), nowe wyposażenie są własnością tut. Uzdrowiska" więc „w obawie przed złodziejami zabezpieczony został zabytkowy zegar, który po udokumentowaniu jego pochodzenia chętnie przekażemy miastu Skoczów. Nadmieniamy jednak, iż nie jesteście Państwo jedynym podmiotem, który upomina się o zabytek" (...) stąd „nie ma przy tym powodu straszyć nas Prokuraturą ".

 

TMS nie pozostało nic innego jak zwrócić się o pomoc do Starostwa Cieszyńskiego. Po kilku miesiącach bezowocnych oczekiwań na interwencję w tej sprawie, TMS postanowiło działać samodzielnie. 29 listopada 2001 r. zainteresowało problemem Wydział Skarbu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego w Katowicach. Ten jednak „umył ręce", a jego rozwiązanie scedował na dyrekcję WORR. Polecił tylko, aby dyrektorka uzdrowiska, Ewa Pruszkowska poinformowała Wydział o podjętych przez nią rozstrzygnięciach względem zegara. Dopiero wtenczas, stało się jasne dla TMS w czyich rękach spoczywa jego los. 20 lutego 2002 r. wysłano kolejne pismo do dyrektora WORR E. Pruszkowskiej, w którym czytamy m.in. „pragnieniem Członków Towarzystwa jest, aby zegar wzbogacił zbiory Muzeum im. Gustawa Morcinka, znajdującego się w Skoczowie przy ulicy Fabrycznej. Burmistrz Miasta Skoczowa, Jerzy Malik oraz Kierownik wymienionego muzeum, Halina Szotek są powiadomieni o staraniach TMS względem zegara i w pełni popierają naszą prośbę. Liczymy na Pani życzliwość i zrozumienie dla idei umiejscowienia zegara na powrót w Skoczowie. Mamy nadzieję, że decyzja przez Panią podjęta, przyczyni się do ocalenia „skrawka historii" naszego miasta, o jakiej świadczyć będzie pamiątkowy zegar.

 

W odpowiedzi na pojednawczy ton Towarzystwa Miłośników Skoczowa E. Pruszkowska 8 marca 2002 r. skierowała do Wydziału Skarbu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego pismo, w którym czytamy „Sprawa skoczowskiego zabytkowego zegara winna, moim zdaniem zostać jak najszybciej uregulowana. Proponuję, aby zgodnie z intencją TMS przeznaczyć zegar, w nieodpłatne użyczenie celem jego ekspozycji Muzeum im. G. Morcinka w Skoczowie. Ponieważ nie jestem w stanie ustalić prawowitego właściciela zegara uważam takie rozwiązanie sprawy za najbardziej racjonalne. (...) na podstawie stosownej umowy (...) zegar zostanie przekazany Muzeum". Po telefonicznych konsultacjach między TMS a E. Pruszkowską wyznaczony został termin odbioru zegara. 18 kwietnia 2002r., udali się po niego do Goczałkowic-Zdroju, Halina Szotek - kierownik Muzeum im. Gustawa Morcinka i Robert Orawski-prezes Towarzystwa Miłośników Skoczowa. Formalności trwały krótko. Sporządzono tylko protokół odbioru zegara i załadowano go do samochodu. W ten sposób został on bezpłatnie i bezterminowo wypożyczony do skoczowskiego muzeum jako depozyt Uzdrowiska Goczałkowice-Zdrój. To prowizorium ma ulec zmianie po udowodnieniu praw do zegara przez kierownictwo Muzeum, a raczej przez spadkobierców Sinajbergerów i Spitzerów. O perypetiach z odzyskaniem dla miasta ważnej dla historii regionu pamiątki po F. Sinajbergerze TMS informowało na bieżąco, zamieszkałą w Nowym Jorku córkę Oskara Spitzera, Monikę Strauss, która szczęśliwie dla sprawy przyjechała do Skoczowa 26 października 2001r. M. Strauss zainteresowała się nie tylko secesyjnym zegarem swojego wuja, ale i dziejami willi ojca przy ulicy Katowickiej zbudowanej według projektu najsłynniejszego w tej części Europy architekta, Jacquesa Groaga (1892-1962)2. Zawiłości prawne związane z zegarem TMS przedstawiło M. Strauss za pomocą poczty elektronicznej, „dla solidnego umocowania zegara w muzeum potrzebny jest dokument poświadczający, że jest Pani spadkobierczynią F. Sinajbergera. Trzeba wykazać, że Pani jest właścicielką zegara, i że Pani może przekazać go do muzeum! Najlepiej byłoby, aby stosowne dokumenty przywiozła Pani jak najszybciej do Skoczowa ". Niestety, E-mail z tą informacją dotarł do Nowego Jorku już po jej wyjeździe do Europy. M. Strauss przybyła do hotelu „Yienna"3 przy ulicy Fabrycznej w Skoczowie 17 maja 2002 r. Nazajutrz spotkała się w tamtejszej kawiarni z prezesem TMS Robertem Orawskim. Zgodnie z obietnicą przywiozła ze sobą kilkanaście unikalnych, rodzinnych fotografii. TMS zrewanżowało się kopiami planów willi jej wuja i ojca, które znajdą się na kartach pisanej przez M. Strauss książki o swojej rodzinie. W tym samym dniu zobaczyła zegar w Muzeum im. G. Morcinka i wyraziła wolę, aby pozostał on w muzeum jako dar rodziny Spitzerów dla Skoczowa. Ma o tym informować umieszczona na nim tabliczka

 

Przypisy:

1 Sąsiednią willę wybudował w 1937 r. Oskar Spitzer ( 1904-1995), ojciec Moniki Strauss, urodzonej w Londynie 15 II 1940 r.

2 Artykuł o J. Groagu ukaże się w Kalendarzu Miłośników Skoczowa na rok 2003.


3 M. Strauss zatrzymała się w nim, gdyż należy on do rodziny Hanzlików, potomków kierowcy F. Sinajbergera. Prosząc o jego skoczowski adres wymieniła tylko to nazwisko, ale to wystarczyło.


 

Artykuł pochodzi z „Kroniki Skoczowa” 2002,nr 16 udostępnionej dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.