Portal lska Cieszyskiego OX.PL
sylwester 2013
szukaj w portalu szukaj w google

W dawnym szpitalu

Robert Orawski

W dawnym szpitalu

 

 

Żyjący w dostatku, bogobojny mieszczanin nie mógł w dawnych czasach przechodzić obojętnie obok skrajnej nędzy, a jedną z form realizacji chrześcijańskiego nakazu miłosierdzia był średniowieczny szpital, który nie był szpitalem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, lecz przytułkiem dla ubogich. Bogaty dzielił się w nim z biedakiem zapewniając mu wszystko, co potrzeba, dach nad głową, odzienie, jedzenie i posługi religijne. Ten sposób obdarzania ubogich miał same zalety. Nędzarz nie mógł roztrwonić ofiary na rozpustę, hazard, czy inne, równie naganne, rozrywki. Poza tym w szpitalu był on zobowiązany modlić się za swego dobroczyńcę, a o to jego władze skrupulatnie dbały. Tylko bowiem należyte wypełnienie przez niego praktyk religijnych, połączone z czujną kontrolą obyczajową, dawały gwarancję na skuteczność tych modlitw.


Fundacja szpitala nie była wielkim wydatkiem dla władz miejskich. Pod budowę wybierano możliwie tanią działkę, zazwyczaj blisko murów, z reguły przy bramie miejskiej, głównej drodze i bieżącej wodzie, czyli nad rzekami i potokami. W podobnych miejscach lokowano łaźnie. W jednym i drugim przypadku chodziło nie tylko o dostęp do wody, ale o jak najlepsze warunki do leczenia ludzi. Obie te instytucje, jak się przypuszcza, mogły się mieścić obok siebie, bądź w jednym budynku. Mógł je obsługiwać„fizyk miejski", tj. lekarz, a tym najczęściej bywał łaziebnik. Niewykluczone, że jeden i drugi praktykowali osobno wspierając się radą i pomocą przy bardziej skomplikowanych zabiegach.


 

W Cieszynie, zgodnie z tradycją średniowieczną szpital, dom ubogich, mieścił się „poza murami, przy drodze do Frysztatu". Istniał tam „od samego założenia nowego miasta, od XIII w." i związany był „ściśle z kaplicą pod wezwaniem św. Trójcy i św. Krzyża".Podobnie usytuowany był skoczowski „szpitolik".

 


Postawiono go pod murami miejskimi, blisko potoku Żabiniec i bramy otwierającej się na trakt wiodący do Cieszyna. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że w ciągu wieków jego lokalizacja zmieniała się. Nie tyle z powodu pożarów, jakie wielokrotnie trawiły miasto. Wpływ na jego umiejscowienie miały z pewnością nadania dla szpitala od różnych dobroczyńców, czy to w formie parcel czy budynków. Kiedy natomiast został on założony, i kiedy znajdująca się przy nim kaplica przyjęła wezwanie św. Krzyża trudno dokładnie powiedzieć, ale w pierwszej połowie XIV w. Skoczów był jeszcze „miasteczkiem funkcjonującym na prawie polskim, (...) a jego zabudowa nie nosiła charakteru zwartego". Istniejące w nim budynki mieszkalne, tak pod względem rozmiarów jak i funkcjonalności, niewiele się różniły od chat wiejskich.


Można się domyślać, że jego lokacja na prawie niemieckim miała miejsce u schyłku XIV stulecia. Konsekwencją tego był nowy, magdeburski kształt miasta z typowym rynkiem i wychodzącymi z jego narożników prostopadłymi ulicami. Skoczów został przy tym otoczony wałem drewnianoziemnym, co było „jednym z warunków lokacji i miało na cdm nadanie miastu walorów obronnych". Na północy biegł on „tuż obok kościoła parafialnego (...), na wschodzie oddalony był „od rynku zaledwie kilkadziesiąt metrów", na południu sięgał „lewego brzegu Błotnicy" [Bładnicy], a na zachodzie ulicy Wałowej". Obwałowania wytyczały przestrzeń miejską, podkreślały odrębność miasta od wsi, a także dokładnie określały terytorium, na którym mieszczanie mieli prawo egzekwować swoją samorządność. Jednym z jej synonimów był ratusz, ale też i inne miejskie budowle, takie jak choćby szpital czy publicznie dostępna łaźnia miejska zaliczana do podstawowych instytucji w dawnym mieście. O obu tych przybytkach niewiele wiemy, a kronikarz kościelny zapisał tylko, że „kościół szpitalny Znalezienia św. Krzyża jest starym murowanym kościołem, którego początek nie jest znajomy". 


Nic nie wspomniał o łaźni, choć np. w Cieszynie istniała ona, jak się wydaje, od kiedy tylko uformowała się tam osada miejsa. Początkowo jej zwierzchnie prawo własności należało do księcia, a dokument sprzedaży prawa użytkowego do niej pochodzący z 1420 r. podaje, że „od starodawna była urządzona". Nowy nabywca przejął ją wtedy z całym inwentarzem i uprawnieniami, jakie miał poprzedni łaziebnik i jego przodkowie. Wynika z, tego, że łaźnia istniała w tym mieście co najmniej od kilku pokoleń.W Skoczowie też musiała się ona znajdować, ponieważ wtenczas ludzie kąpali się często. Kto wie, czy nie mieściła się przy szpitalu, bo przykładowo w Żywcu, w 1515 r. „mieszczanin żywiecki dom swój własny na szpital ubóstwu darował{...), a urząd też miejski (...), naśladując panów swoich, ku temu szpitalowi dali pastuszy dom, z którego była łaźnia, aby się ubóstwo w niej umywało". Jak daleko sięgały tam związki łaźni ze szpitalem potwierdza darowizna Jana Komorowskiego z 12 listopada 1554 r. „na złotych 36 groszy siedem" przekazana „plebanowi żywieckiemu(...) szpitalowi i łaziennikowi". Z czego „szpitalowi żywieckiemu na drwa kupienie złoty jeden (...) nadto łaziennikowi złoty jeden(...). Za który czynsz jednego złotego łaziennik żywiecki na potym będący, każdy miesiąc raz, wiecznemi czasy wolną łaźnią własnym kosztem dla wszystkich ubogich i szkolnych (...), tak dla wikarego kościoła, dzwonnika i kantora bez wszelkiej nadzieje zapłaty od nich wziętej, którego dnia będzie chciał, palić i gotować będzie powinien. Szkolni tedy w tej łaźni myjący się zwyczajnym sposobem, psalm "De profundis etc. "śpiewać będą powinni (...). Aby potrzebami ubogich opatrywali [burmistrz i rada miasta/, czterech mężów dobrych z pospólstwa miasta każdy rok wybierając". Tenże dobrodziej 5 września 1558 r. polecał nadto „ućciwym i sławnym mężom", w tym księdzu plebanowi, burmistrzowi i radzie miasta, aby „stawy wiernie opatrowali i rybami nasadzali o one, gdy tego potrzeba będzie szpitalnym kosztem naprawiali i potrzeby sprawowali, chcąc, aby prowizorowie wszelki prowent i użytek, który z ryb może bydź, na oprawę szpitala, pożywienie i insze potrzeby ubogim, nic dla siebie nie zostawiając, obracali. Wiele razy te stawy spuszczać i zławiać będą, każdemu prowizorowi dla jego osoby za pracą jego wolno będzie karpi 15 wziąć i na pożytek swój obrócić".



Artykuł pochodzi z „Kroniki Skoczowa” 2000,nr 15 udostępnionej dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.