Portal lska Cieszyskiego OX.PL
sylwester 2013
szukaj w portalu szukaj w google

Sarkandrowskim szlakiem

Aleksandra Staszczyk - uczennica Szkoły Podstawowej Nr 7 w Pogórzu

Sarkandrowskim szlakiem- przewodnik dla młodszoklasisty (część I)

 

Zaprosił dziadek swego wnuka na spacer po Skoczowie. Wnuczek chętnie na propozycję przystał, gdyż bardzo lubił wędrówki z dziadkiem. A dziadek taką rozpoczął opowieść:


- Dziś mój wnusiu powędrujemy po naszym mieście „Szlakiem Sarkandrowskim". Naszą wędrówkę rozpoczniemy od tego domu obok Ratusza. To tu właśnie mieszkała rodzina bł. Jana Sarkandra, ojciec Grzegorz Maciej Sarkander, matka Helena Górecka z Komie, a także bracia i siostra. Jan urodził się w piwnicy 20.XII. 1576 r. Czasy to były niespokojne, w mieście roiło się od węgierskich żołnierzy, bezpieczniej było więc w piwnicy. Ten dom - snuł dalej swą opowieść dziadek - nazwano później Sarkandrówką. W piwnicy urządzona została kaplica ku czci Błogosławionego. W każdą środę w piwnicznej kaplicy odprawiana jest Msza Św. Na parterze budynku zgromadzone zostały liczne pamiątki. To muzeum - Sarkadrineum... Innym razem zaproszę cię wnuku na wędrówkę szlakiem skoczowskich muzeów, wówczas dokładnie zwiedzimy Sarkandrineum. A teraz mój wnuku spójrz na Ratusz. Stary to budynek, liczy prawie 200 lat. Wybudowano go w czasach, kiedy Księstwem Cieszyńskim rządził książę Albrecht Kazimierz wraz ze swoją żoną Marią Krystyną. Ów książę był synem króla polskiego Augusta III Sasa i zięciem cesarzowej Austrii. To były ciekawe czasy, ale o nich opowiem ci innym razem. Popatrz! Na frontowej ścianie tuż u nasady wieży ratuszowej znajduje się obraz.


Zamyślony Jan Sarkander spogląda przed siebie. Dziadek wyjaśnia wnukowi, iż obraz to tylko kopia dawnego malowidła. Ową kopię wykonała artystka z Gliwic, pani Marta Gawrońska. Prawdziwy, wykonany na blasze obraz, który zdobił fasa
dę siedziby rajców miejskich przez dziesiątki lat, można dziś oglądać w Sarkandrineum.


- Dziadku! - A kto jest autorem zabytkowego obrazu?


- Niestety - rzekł dziadek, twórca obrazu nie jest znany.


Spod Ratusza wnuk i dziadek skręcili w prawo, w dość wąską uliczkę. Szli wolno, a dziadek głośno snuł swe rozmyślania:


- Tędy zapewne niesiono małe niemowlę do chrztu św. Tą chyba uliczką chodził Janek na nabożeństwa do pobliskiego kościoła. Może tu właśnie ganiał ze swymi braćmi - Pawłem, Wacławem i Mikołajem. Nic więc dziwnego, że tę właśnie uliczkę nazwali Skoczowianie imieniem Jana Sarkandra. Stało się to pod koniec XIX wieku.


Dziadek umilkł, wnuk się zamyślił. Może obaj zastanawiali się nad tym, o czy myślał dwunastoletni Jan Sarkander, kiedy szedł tędy w przeddzień wyjazdu ze Skoczowa. Może tę uliczkę najczęściej wspominał w morawskim mieście Przybór? A może na tej właśnie uliczce Janek żegnał się ze skoczowskimi kolegami zanim opuścił miasto swego dzieciństwa? W zamyśleniu dotarli do Kościoła pod wezwaniem Znalezienia Św. Krzyża. Budynek kościoła jest najstarszym zabytkiem miasta. Historia tego obiektu sięga XV wieku. Tuż obok kościoła znajdował się przytułek dla ubogich, a zarazem i szpital miejski. Mury tego budynku stoją do dziś. Nazwa „szpitalik" przylgnęła do kościoła. Jeszcze obecnie bardzo często na kościół ten, mówi się po prostu - Szpitalik.


Dziadek wyjaśnił wnukowi, że to właśnie w tym kościele Jan Sarkander otrzymał Sakrament chrztu św. Zapewne kamienna chrzcielnica, którą stoi tu do dziś, była świadkiem owego wydarzenia. Dziadek wskazał na trzy malowidła na suficie. Tak wyobrażał sobie artysta, pan Jakub z Istebnej, chrzest, męczeństwo i chwałę Jana Sarkandra.


Wnuk długo i z zainteresowaniem śledził sufitowe malowidła. Środkowy obraz wywarł na nim szczególnie silne wrażenie. - Jeśli jesteś zmęczony to przerwiemy nasz spacer - zaproponował dziadek. Ale wnuk nie odczuwał zmęczenia, powędrowali więc dalej. Wygodnymi schodami szybko wyszli na wzgórze. Owe wzgórze nazwane popularnie Kaplicówką jest dla mieszkańców Skoczowa miejscem szczególnym. Stoi tam kaplica ku czci bł. Jana Sarkandra.


Dziadek opowiedział wnukowi, iż obecna kaplica to już czwarty z rzędu obiekt. Poprzednie kapliczki były mniejsze. Poświęcenia obecnej kapliczki dokonano 27 maja 1934 roku.


Dziadek wspominał też o cieszyńskim architekcie Widermannie, który zaprojektował ów obiekt. Kaplica na wzgórzu do dziś stanowi cel odpustowych, uroczystych procesji. Odbywają się one w ostatnią niedzielę maja lub w pierwszą niedzielę czerwca. Dziadek wspominał o tym, jak to w 1970 roku przy tej kaplicy odbywały się główne uroczystości z okazji 350 rocznicy Jana Sarkandra. Przy tej kaplicy uczczono też czterechsetną rocznicę urodzin Jana Sarkandra. Tutaj też papież Jan Paweł II odprawił w maju 1995 r. Mszę św.


- O rany - zawołał wnuk. Ależ to wyjątkowe miejsce!


Dziadek i wnuczek przycupnęli na schodach Kapliczki i spoglądali w milczeniu na panoramę Skoczowa, wieże kościołów, dachy kamienic, kominy fabryczne i połyskująca wstęgę Wisły. Po krótkim odpoczynku nasi wędrowcy zeszli w dół, by trochę dłużej zatrzymać się w Kościele świętych Piotra i Pawła, który stanowi kolejny etap Szlaku Sarkandrowskiego. Dziadek, aby nie mącić kościelnej ciszy szeptał wnukowi na ucho o tym, jak wiele pamiątek związanych z Janem Sarkandrem zachowało się w tym kościele. Przechowywano tu relikwie Świętego, które obecnie znajdują się w kaplicy na Rynku.


Od 1967 roku bije dzwon „Jan Sarkander" wzywając wiernych na nabożeństwa i asystując tym skoczowianom, którzy odprowadzani są na wieczny spoczynek. W lewej nawie kościelnej stoi stara, drewniana figura bł. Jana Sarkandra. Poprzednio znajdowała się w kaplicy na wzgórzu. Nie trzeba być znawcą sztuki, aby ocenić, iż figura ma już „swoje lata".


Wnuk po raz pierwszy uważniej przyjrzał się malowidłom na suficie kościoła, a dziadek cicho tłumaczył:


- Patrz! - Tu jnały Jan wyjeżdża z matką do Przybora, a obok Jasna Góra, do której pielgrzymował, a nieco dalej malarska wizja męczeńskiej śmierci Jana Sarkandra.


Pomysłodawcą i wykonawcą tych malowideł był prof. Edmund Czarnecki. Dziadek i wnuczek opuścili parafialny Kościół świętych Piotra i Pawła bocznym wyjściem i stanęli przy kamiennej figurze bł. Jana Sarkandra. Wnuk jeszcze nie zdążył przyjrzeć się owej rzeźbie, a dziadek już snuł swoją opowieść:


- W XVIII wieku, mój drogi, przywędrował do naszego miasta utalentowany rzeźbiarz z Moraw Wacław Donay. Spodobała mu się pewna skoczowianka, ożenił się więc wkrótce. Zamieszkali w kamienicy przy Rynku. Ów Wacław Donay miał złote ręce. Rzeźbił głównie w piaskowcu. Oprócz figury bł. Jana Sarkandra, którą teraz podziwiamy, rzeźbiarz wykonał jeszcze inne. Figury św. Piotra z Alkantary oraz Jana Nepomucena. Stoją przed frontowym wejściem do kościoła. Kiedy byłem małym dzieckiem - kontynuował swą opowieść dziadek - figura bł. Jana Sarkandra stała na Rynku. W czasie II wojny światowej, a dokładniej w 1942 roku rzeźbę stamtąd usunięto.


Wacław Donay wykonał kamienną postać Jana Sarkandra w 1794 roku. Bystry wnuk wnet zauważył, że wspomniana rzeźba ma już 200 lat! Spod kamiennej rzeźby wędrowcy ruszyli dalej. Spokojną ulicą Kościelną, a potem ul. Cieszyńską doszli do ul. Mickiewicza.


Tu ruch był już większy, więc dziadek mocno trzymał wnuczka za rękę. Mijali różne budynki, ale dziadek nie był skory do opowiedzenia ich historii. Wkrótce dotarli przed okazały budynek o ciekawej fasadzie, gdzie mieści się Dom Pomocy Społecznej dla dzieci Zamek we Frelichowie. Zdjęcia z r. 1994 „Caritas". Chłopcami wymagającymi specjalnej troski opiekują się Siostry Służebniczki Dębickie.


- Przed wojną - rzekł dziadek, w budynku tym mieścił się przytułek dla sierot. Od 1970 roku sieroty mogły znaleźć schronienie i życzliwą opiekę sióstr. Ów budynek powstał pod patronatem Dziedzictwa bł. Jana Sarkandra. Teraz więc - rozumiesz, dlaczego tu znajduje się kolejny nasz przystanek na Sarkandrowskim Szlaku...?


Wnuk krótko spoglądał na Dom Towarzystwa Błogosławionego Jana Sarkandra. Jego uwagę przyciągnęła figura stojąca w pobliżu. Wnuczek bez trudu rozpoznał postać Jana Sarkandra. Jak wieść niesie, ową figurę postawiono tu w 1891 ro
ku.

Dnia 8 września 1891 roku figura została uroczyście poświęcona.


- A więc rzeźba ma już ponad 100 lat - zauważył wnuk.


Tak! - odpowiedział dziadek.


A potem popłynęła dziadkowa opowieść o tym, jak to zacni skoczowianie państwo Maria i Mikołaj Sperlingowie ufundowali ową figurę. Oboje byli wielkimi czcicielami Jana Sarkandra ze Skoczowa. Dziadek snuł swoją opowieść, a wnuczek z zainteresowaniem patrzył na nieruchomą postać: Bł. Jana Sarkandra, który trzyma w ręku księgę, zamkniętą na kłódkę. Palcem drugiej ręki nakazuje zaś milczenie.


- A oto już meta Sarkandrowskiego Szlaku. Nasz spacer zakończymy przy budynku Sióstr Służebniczek Dębickich. Siostry otrzymały ten dom w testamencie od Pani Anny Janko poprzedniej właścicielki. Siostry obrały sobie Jana Sarkandra za swego patrona. W kaplicy budynku można zobaczyć współczesny obraz błogosławionego Jana Sarkandra. Autorką obrazu jest jedna z sióstr. Namalowany został w 1991 r.


Dziadek odczuwał już zmęczenie, marzył więc o tym, by jak najszybciej znaleźć się w wygodnym fotelu i napić dobrej, aromatycznej herbaty. Wnuczek był bardzo zadowolony ze spaceru i myślał już o kolejnej wędrówce po Skoczowie. Dokąd go też dziadek zaprosi następnym razem? Dziadek lubił niespodzianki, nie wyjawił więc wnukowi trasy kolejnej wędrówki po Jona-szowym Grodzie.


Ale znając dziadka, można być pewnym, że będzie to ciekawa i pouczająca wycieczka po zakamarkach Skoczowa.


Szlakiem Sarkandrowskim spacerowała i rozmowy wnuczka z dziadkiem podsłuchiwała - Ola
z klasy VI.

 

Kalendarium pochodzi z „Kalendarza Miłośników Skoczowa” 1996, udostępnionego dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.