Portal lska Cieszyskiego OX.PL
sylwester 2013
szukaj w portalu szukaj w google

Jan Skoczowski z Kojkowic

Karl Walter Neumann

Jan Skoczowski z Kojkowic

-przełożył Paweł Szarzec

 

Tylko niewielu znało jego nazwisko, a ci łączyli je prawie zawsze z legendarną osobą, która w jakiś sposób związana była z założeniem Skoczowa. A jednak Jan Skoczowski nie jest w żadnym wypadku jakąś wydumaną, wymyśloną postacią. Zarówno on, jak i jego potomkowie niewątpliwie związani są ze Skoczowem i zaliczani do najbardziej znamienitych jego mieszkańców.


Już samo nazwisko - Skoczowski - jest dowodem ścisłego związku pochodzeniowego z miastem. Od początku późnego średniowiecza coraz częściej bowiem łączono imiona z miejscem urodzenia. Stąd „Skoczowsky" znaczy po prostu skoczowianin. Założeniem do powstania tego nazwiska było najwyraźniej to, że wymieniony wywodził się ze Skoczowa.


Nie tylko on sam, lecz i jego środowisko tak go nazywało. Niewątpliwie nazwisko Skoczowski nie wywodzi się z rodu szlacheckiego. Prawdopodobnie też Jan Skoczowski nie był pierwszym właścicielem tego nazwiska. Nie jest także wykluczone, że już jego ojca, a może nawet i dziadka tak nazywano. Można naturalnie przypuszczać z jakich warstw wywodzili się Skoczowscy, zastanawiać się czy nie byli oni potomkami niemieckich emigrantów z XIII wieku (...) lub miejscowych mieszkańców. To jednak musi pozostać w granicach przypuszczeń. Nie ulega jednak wątpliwości, że to nazwisko wywodzi się ze Skoczowa.


Po raz pierwszy Jan Skoczowsky występuje w dokumencie z roku 1553. W tym czasie jest on książęcym urzędnikiem we Frysztacie.


Nie jest wykluczone, a nawet zdaje się prawdopodobne, że już jeden z jego przodków pełnił służbę na magnackim dworze. Intratne służby przechodziły bowiem często z ojca na syna i przerastały s"ym znaczeniem swego poprzednika.


Jan Skoczowski, w czasie kiedy jego nazwisko pojawiło się w historii, osiągnął już znaczny stopień społecznego uznania.


„Amtmann" - znaczy tutaj zarządca dóbr, w najszerszym tego słowa znaczeniu. Oznacza uzdolnienia ekonomiczne, duży zasób wiadomości technicznych, a także zręczność w zakresie polityki finansowej. Taki człowiek jest dla swego książęcego pana prawą ręką w sprawach dotyczących określonej posiadłości. W służbie swemu księciu zasłużył sobie niewątpliwie na uznanie. Książę Wacław III Adam1 docenił zapewne zdolności swego zarządcy, kiedy w roku 1552 wprowadził się do frysztackiego zamku, gdyż miasto i zamek cieszyński 1 sierpnia tego roku strawił pożar. W czasie swej bytności we Frysztacie mógł książę, w wyniku osobistych kontaktów ze swym podwładnym, poznać jego ludzkie przymioty.


Wspomniany dokument z dnia 12 października 1553 roku, dzięki któremy Jan Skoczowski wszedł do historii, jest listem nobilitującym. Tym listem polski król Zygmunt II August wynosi go do stanu rycerskiego. Z treści tego listu wynika, że nadanie Skoczowskiemu szlachectwa nastąpiło na wniosek cieszyńskiego księcia „... gdyż jaśnie oświecony pan Wacław, książę Śląska z Cieszyna, miły nam sąsiad powiadomił nas, że Jan Skoczowsky, jego lennik, wprawdzie mieszczanin, ale urodzony z czcigodnych rodziców, poczęty z prawego łoża, tak prowadził swoje życie od dzieciństwa, jak rzadko kto przed nim i wykazywał się zawsze wielką skromnością, umiarkowaniem, wiernością, pilnością, nieskazitelnością i talentem w służbie wspomnianemu jaśnie oświeconemu Księciu, zaś poza służbowymi obowiązkami tak się prowadził jak każdy inny szlachcic z orszaku wspomnianego jaśnie oświeconego pana księcia; lub jak jeden z tych, którzy z nim w przyjaźni żyją oraz jego doradcami i współpracownikami są; a ponieważ jaśnie oświecony książę Cieszyna wymienionego Jana Skoczowskiego uznaje godnym obdarzenia i przyozdobienia tytułem rycerza i włączenia do stanu szlacheckiego, mocą naszej królewskiej potęgi mianujemy Jana Skoczowskiego szlachcicem i nadajemy mu za jego przykładne prowadzenie się tytuł ..Rycerz von Kojkowicze".


Może zadziwić fakt, że książę Wacław III Adam zabiegał u polskiego króla o nadanie jego poddanemu tytułu szlacheckiego, a nie czynił tego u swego lennego pana - króla czeskiego, gdyż książęta cieszyńscy byli od roku 1327 czeskimi poddanymi, co król Polski Kazimierz Wielki mocą Układu Treńczyńskiego z roku 1335 uznał. Jednak sąsiedzkie kontakty Księcia Wacława z rezydującym w Krakowie królem, a także często przekazywane księciu poruczenia odnośnie utrzymywania dobrych stosunków między cesarskim dworem, a królem polskim i reprezentowania korony czeskiej podczas różnych uroczystości na dworze polskim - zdają się wyjaśniać ten fakt.


Jeszcze zanim Wacław objął administrację swego kraju, pojechał na polecenie swego kuratora Jana Pemsteina do Krakowa, aby tam wziąć udział w uroczystościach weselnych młodego króla. Kiedy król Zygmunt II August poślubił swoją trzecią żonę Katarzynę, córkę cesarza Ferdynanda I -książę Wacław wraz z grupą szlachty i rycerzy konnych brał udział w ceremonii ślubnej w Krakowie.

Należy przyjąć, że książę Wacław przygotował na tę okazję wniosek o wyniesienie Jana Skoczowskiego do stanu szlacheckiego, bo w dwa miesiące później dokument ten został wystawiony (podpisany).


List herbowy, który Jan Skoczowski otrzymał wraz z nominacją szlachecką dał sobie w roku 1561 potwierdzić przez kancelarię cesarską we Wiedniu, względnie sporządzić też na teren panowania korony czeskiej. Określenie szlacheckiego tytułu „von Koykowicze" pozwala przypuszczać, że jego rodzina posiadała już wcześniej majątek ziemski; także inne okoliczności zdają się to potwierdzać.


Kojkowice - to mała wioska położona między Trzyńcem a Dzięgielowem, dzisiaj tereny czeskie graniczące bezpośrednio z Polską.


Wyniesienie do stanu szlacheckiego wiązało się z możliwością nadania lub nabycia majątku ziemskiego.


Na początek książkę Wacław przyznał swemu zarządcy Janowi Skoczowskiemu z Kojkowic, dnia 2 czerwca 1558 roku teren pod budowę stodoły, a do tego ziemię orną w Cieszynie, zaś w roku 1557 opustoszały dwór i gród w Wilamowicach koło Skoczowa. Następnie 23 czerwca tego samego roku książę przekazał mu pewien areał ziemi nieuprawnej przy godziszowskiej i kisielowskiej granicy oraz trochę ziemi uprawnej. W roku 1559 książę Wacław i Fryderyk Kazimierz (książę frysztacki), podarowali mu dwie wsie: „Wilamowiczi" i „Mezyswieti", 13 września 1560 roku sprzedaje mu książę Wacław młyn (Wlochenie) pod Kisielowem i przekazuje pobieranie czynszu gruntowego ze skoczowskiego Boru przy granicy z Międzyświeciem, który wynosił 12 groszy - od Kazimierza Toicha. Dalej w roku 1563 Jan Skoczowski otrzymuje przywilej warzenia piwa na dobrach wilamowickich oraz prawo wyszynku, na co miasto Skoczów wydało zezwolenie.


Dzięki darowiznom i zakupom Jan Skoczowski wszedł w posiadanie pokaźnej posiadłości w pobliżu Skoczowa.


Dnia 25 września książę Fryderyk Kazimierz podarował mu także dobra wilamowickie, wcześniej dobra rycerskie, potem książęcą posiadłość z myśliwskim zameczkiem.


Nadawanie przywilejów i darowizny skończyły się w roku 1559 wraz z przekazaniem wsi.


W następnych latach od 1565-66 Jan Skoczowski przebudował wilamowicki zameczek, „... od fundamentów go wymurował, wykorzystując tu tureckie łupy podarowane mu przez brata swej żony, a zdobyte od Turków podczas wojny węgierskiej. Dumny ze swych posiadłości kazał sobie na wejściowych drzwiach umieścić


swój herb, herbowe motto i litery: H. S. V. K."
Dom ten stoi jeszcze do dnia dzisiejszego. Malowidła nad wejściowymi drzwiami pokryte tynkiem istniały jeszcze w latach trzydziestych bieżącego stulecia. Przetrwało jednak jeszcze zdjęcie, które jeden z potomków Jana Skoczowskiego zapewne kazał wykonać w roku 1884. Na nim widoczne są resztki herbu i motto oraz doskonale widoczne litery H. S. V. K. Rozpoznawalne elementy herbu wskazują na to, że był to herb Skoczowskich. Motto herbowe składało się (na ile widoczne elementy nie mylą) z czterech słów, z których tylko czwarte „nieman (d)" daje się odczytać. Dewiza, którą jeszcze do dnia dzisiejszego jest aktualna, brzmi: „Tue recht, scheue niemand" (czyń dobrze, nie lękaj się nikogo). Należy przyjąć, że chodzi tu 
o to samo powiedzenie. Te cztery litery mogą zostać rozszyfrowane jedynie poprzez niemiecką formę pochodną od nazwiska „Hans Skoczowsky von Koykowitz". W każdym innym języku musiałby ten skrót brzmieć inaczej. Po raz ostatni nazwisko Jan Skoczowski von Kojkowitz ukazało się w roku 1568. Nie wiemy kiedy i gdzie zmarł

1 został pochowany. Dobra wilamowickie były jeszcze przez cztery pokolenia własnością rodziny. ,


W drugim pokoleniu przejął je Wacław2 - syn Jana, któremu w roku 1596 nadano tytuł czeskiego szlachcica. Wkrótce potem Wacław został technicznym doradcą i wiodącą postacią w Cieszynie. Należał do kręgu przyjaciół skoczowskiego burgrabiego Jana z Tilgnerów. Zmarł w roku 1617 i został pochowany w parafii skoczowskiej. Jego nagrobek uległ zniszczeniu w czasie pożaru kościoła w 1713 roku. Syn Wacława - Adam pojawił się w III pokoleniu. Od roku 1629 był urzędnikiem skoczowskich, a od roku 1632 także strumieńskich panów (władz). Zmarł w roku 1645 i pochowany został w parafii simoradzkiej, gdzie jeszcze w 1938 roku widoczny był nagrobek herbowy jego i jego żony Anny z domu Sobeck z Komitzów3. W czwartym pokoleniu wystąpił się syn Adama Wacława Jerzy Wacław. Był on panem na Simoradzu, Międzyświeciu, Brzegach i Łączce. W roku 1646 pozyskał także Dolny Simoradz. On także był tym, który „na wysokie] górze pod Simoradzem wystawił rodzinny grobowiec i tam został około roku 1680 pochowany. Tam też spoczywa jego żona Maria Anna z domu Goczałkowska, a także jego dzieci i czworo wnucząt".


W ostatnim piątym pokoleniu Wilamowice były w posiadaniu Ludwika Moritza, najstarszego syna Jerzego Wacława. Następstwa kontrreformacji po śmierci księżnej Elżbiety Lukrecji (1653) budziły u protestanta Ludwika Moritza obawy o swój los, a przede wszystkim o los dzieci. Dlatego postanowił opuścić kraj rodzinny. Początkowo chciał osiąść w Czechach, potem jednak „po doznaniu wielu przykrości i przeciwności" - jak sam pisał, udał się elektoratu brandenburskiego, gdzie spodziewał się ochrony swych religijnych przekonań, aby pod bramą Mości Księcia doznać łaskawej wolności..." - pisze w swoim podaniu do elektora. Najpierw żył ze swą rodziną we Frankfurcie nad Odrą, później w Crossen. Elektor mianował go radcą, zlecił mu także szereg dyplomatycznych zadań. Dopiero w roku 1695 Ludwik M. Wacław sprzedał swoje wilamowickie dobra. Około roku 1702 nabył majątek ziemski w Berg w pobliżu Crossen. Tam wraz z rodziną pozostał aż do swojej śmierci w roku 1722.


Skoczowskich z Kojkowic ciągle jeszcze nazywano od ich wilamowickiej posiadłości - „Wilamowsky", „Wilimowsky", „Wilmowsky".


Nazwisko „Skoczowski" pojawiało się coraz rzadziej. W kontrakcie małżeńskim z Urszulą Magdaleną z seidlitzów z 27 lipca 1683 - narzeczony nazwany został najpierw „Ludwik Moritz Wilimowsky z Koj-kowiców", po raz drugi, w tym dokumencie - Ludwik Moritz von Wilimowski, Koy-kowitz na Wilamowicach, Brzegu, Między-świeciu i Bładnicach, w kolejnych nazwach po prostu - pan z Wilimowskich. Po swojej emigracji do Brandenburgii figuruje we wszystkich brandenburskich dokumentach jako „Wilmofsky" i „Wilmowsky". Zaniknął zupełnie „Skoczowsky z Koykowitz".


Będąc na przesiedleniu Ludwik Moritz z Wilmowskich własnoręcznie opisał w liście do elektoratu zmiany zachodzące w jego nazwisku i przedstawił inne sprawy dotyczące jego rodziny4.


Z wielu potomków Ludwika Moritza z wilmowskich niektórzy zdobyli znaczące stanowiska. Kilku z nich dosłużyło się stopni oficerskich w armii Hesji. Walczyli w całej Europie i Ameryce Północnej. Jeden z nich uzyskał stopień generała brygady. Trzech z Wilmowskich wyróżniło się szczególnie.


Jan Mikołaj Ignacy z Wilmowskich,


z elektoratu trewirskiego, linii katolickiej, urodzony w roku 1801 został kanonikiem w Trewirze. Stał się znanym archeologiem, kierował badaniami i pracami renowacyjnymi w trewirskiej katedrze i z niewielkich zaczątków stworzył trewirskie muzeum katedralne, późniejsze muzeum diecezjalne.


W przewodniku z roku 1905, wydanym przez to muzeum diecezjalne czytamy „... prawdziwą wartość zyskał zbiór dopiero wówczas, kiedy u. Wilamowski zdjął zasłonę, która otaczała katedrę i wydobył na światło dzienne świadka jej piętnastowiecznej przeszłości". Tuż obok wtrewirskim amfiteatrze kanonik odkrył pewną ilość rzymskich willi w obrębie rzeki Mozeli, odsłonił mozaiki, a wszystko opisał w szeregu rozpraw naukowych opatrzonych własnymi rysunkami. Zmarł 19 marca 1880 roku w Trewirze, w wieku 80 lat. Zarząd miasta nazwał jego imieniem jedną z ulic w pobliżu amfiteatru.


Karol z Wilmowskich
urodzony w roku 1817 w Padeborn był protoplastą pruskiej linii Wilmowskich. Z administracji sądowej przeszedł do Ministerstwa Skarbu. Król mianował go w roku 1870 kierownikiem swojego rządowego gabinetu. Ta nominacja dała początek trwającym 18 lat stosunkom, opartym na zaufaniu pomiędzy późniejszym cesarzem Wilhelmem I i jednym z jego najbliższych urzędników.

Stosunki te ustały dopiero z chwilą śmierci monarchy w roku 1888. Kilka miesięcy później Wilmowski przeszedł w stan spoczynku.


Kurt z Wilmowskich,
drugi syn Karola z Wilmowskich urodzony w 1850 roku został w 1895 roku kierownikiem kancelarii Rzeszy, którą kierował kanclerz książę Hohenlohe i pozostał na tym stanowisku przez krótki czas pod kierownictwem jego następcy - Księciem von Biilow. W roku 1901 został mianowany nadprezydentem prowincji „Schleswig - Holstein". Ten sam urząd przejął w 1906 w Magdeburgu i zrezygnował z niego po pół roku. W Saksonii w 1908 roku został jednogłośnie wybrany na przewodniczącego parlamentu. Kiedy w roku 1921 zrezygnował z tej funkcji - jeden z mówców parlamentarnych szczególnie podkreślił jego zasługi i podziękował mu za jego wybitne osiągnięcia. Wilmowski odpowiedział wówczas: „Starałem się, jako pruski urzędnik spłacić mój dług wdzięczności i za to nie oczekuję żadnych podziękowań".

 

Kalendarium pochodzi z „Kalendarza Miłośników Skoczowa” 1996, udostępnionego dzięki uprzejmości Towarzystwa Miłośników Skoczowa.